Wiele dzieci ma swoich ukochanych pluszowych przyjaciół. Nie inaczej jest z Basią, znaną z popularnej serii Zofii Staneckiej. Miśka Zdziśka znamy z wielu historii z jej udziałem, ale zawsze grał rolę drugoplanową, teraz to on staje się najważniejszy, to on snuje opowieści o swoich niebanalnych przygodach.

Tym, co mnie zaskoczyło przy pierwszym kontakcie z książką, było to, że jest ona tak obszerna. Owszem, znamy już już Wielkie księgi Basi, ale nie spodziewałam się, że Misiek Zdzisiek także będzie miał aż tyle do powiedzenia. A opowiada ciekawie i barwnie, co spodoba się młodemu czytelnikowi. Towarzyszy mu Małpka, która także czasem wpada w tarapaty i trzeba jej pomóc. Ale dla Miśka Zdziśka i Małpki nie ma rzeczy niemożliwych i nawet „straszne potwory” nie mają z nimi szans. Pytanie tylko, jak zareaguje Mama Basi, gdy zobaczy efekty tych wszystkich harców 🙂

Bardzo podoba mi się układ treści w książce z podziałem na części rymowane i pisane klasycznie, jak w pozostałych przygodach Basi. Wierszyki są wesołe, dobrze wprowadzają w nastrój opowieści, która ma zaraz nastąpić. Według mnie dobrze, że nie postawiono na wierszowaną całość, bo nie każdy takie zabiegi lubi, a dzięki takiemu ujęciu treści każdy czytelnik znajdzie tutaj coś dla siebie.

Grafika jak zawsze – typowo Basina. I tak jak kiedyś uważałam to za wątpliwy walor, tak od dłuższego czasu nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Polecam!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.