Astrid Lindgren nie trzeba specjalnie przedstawiać. Zapewne gdyby zapytać, za którą książkę najbardziej się ją ceni, wiele osób wskazałoby „Dzieci z Bullerbyn” lub przygody Pippi Pończoszanki. Też lubiłam te książki, gdy byłam młodsza, za jakiś czas zapewne do niej „Dzieci…”, gdy moje dziecię trochę podrośnie. Pippi już zna. Ale mam jeszcze dwie książki jej autorstwa, które mogę umieścić w moim zestawieniu ulubionych książek – to „Bracia Lwie Serce” oraz „Ronja, córka zbójnika”. Obie czytałam już jako dorosła osoba i obie pokochałam. Dlatego z przyjemnością sięgnęłam także po tę publikację.

„Przygody Astrid – zanim została Astrid Lindgren” to hołd złożony tej wyjątkowej autorce, którą pokochały dzieci na całym świecie. To nie jest kolejna powieść, to zbiór historii, które napisało życie, czyniąc z Lindgren główną bohaterkę. Opowieści o dzieciństwie i przygodach Astrid pełne są anegdot, które zaciekawią młodych czytelników. Dzięki tej publikacji będą oni mogli poznać lepiej autorkę swoich ulubionych książek i zobaczyć, że ona też była kiedyś dzieckiem, takim i zwyczajnym, i niezwyczajnym – jak wszystkie dzieci. A to z kolei prowadzi do wniosku, że one też mogą kiedyś stać się kimś wielkim i spełniać swoje marzenia. To bardzo budująca i motywująca myśl.

W książce znajdziemy zarówno ilustracje, jak i zdjęcia, co uwiarygadnia treść. Czytelnik widzi zatem nie tylko wdzięczne obrazki, ale także prawdziwych ludzi – małą Astrid, jej bliskich, osoby, z którymi chodziła do klasy itp. To przybliża autorkę do czytelników, czyni ją bardziej „ludzką”, to mogłaby być przecież nasza koleżanka z podwórka.

Książka ma grupą oprawę i miłą dla oka szatę graficzną. Polecam przede wszystkim fanom Astrid, ale nie tylko, być może to właśnie ta publikacja sprawi, że sięgniemy po jej książki.