Lubię książki, w których korespondencja listowna odgrywa ważną rolę. Tytuł tej książki to właśnie sugerował. Ale choć tak naprawdę w zielonej kopercie znajdowało się zaproszenie, nie poczułam się rozczarowana, bo sama historia jest interesująca.

W książce Magdy Boguckiej poznajemy losy trzech przyjaciółek, które znają się jeszcze z lat szkolnych, jednak pewne trudne wydarzenia sprawiają, że ich drogi się rozchodzą. Marianna, Anna i Teresa przez lata wspierają się wzajemnie, nawet wtedy, gdy życie zdaje się kpić z którejś z przyjaciółek i nie chce ona widzieć bliskich. Nie poddają się, są obok, pomagają wyjść na prostą. Tyle że kiedy w grę wchodzi złamane serce i urażona duma, nie zawsze da się odbudować zaufanie i uratować nawet najlepszą przyjaźń, taką, która miała być na zawsze. Po kilku latach milczenia Marianna i Anna otrzymują zielone koperty, a w nich zaproszenia na ważne wydarzenie w życiu Teresy. Czy odważą się spojrzeć jej w twarz po tym, co się wydarzyło?

Narracja jest prowadzona z perspektywy głównych bohaterek, każda z nich ma tutaj swój rozdział, zaś końcowy dotyczy ich wszystkich. Podoba mi się ten zabieg. Pewne kwestie sama inaczej ujęłabym redakcyjnie, ale nie czepiam się, bo historia przyjaciółek wybija się tutaj na pierwszy plan. Natomiast nie pogardziłabym… dłuższą lekturą. Pomysł na fabułę jest dobry i wydaje mi się, że można było tę książkę rozbudować, potrzymać w napięciu, by wszystko nie działo się tak szybko. Bo tutaj jedno wydarzenie goni drugie, ale pewnie ma to uzasadnienie w tym, że duża część książki dotyczy przeszłości i wspomnień.

„Zielona koperta” to lektura przyjemna, momentami wzruszająca, ale też pokazująca, że nie wszystko w życiu jest czarno-białe, a w ludzkie plany i działania często wkrada się przypadek, który potrafi wszystko zmienić czy zepsuć. Dla mnie przesłanie jest następujące – dbać o bliskie relacje i o szczerość w nich, nawet jeśli nie zawsze jest to łatwe.