Kiedy byłam dzieckiem, miałam takie etap, że bardzo lubiłam czytać komiksy, w pewnym momencie nawet bardziej niż tradycyjne książki. U mojej córy na taką tendencję jak na razie się nie zapowiada, ale ja, gdy przeżywałam fascynację komiksami, byłam jednak sporo starsza. Na razie sięgamy jedynie po komiksy ze Smerfami, bo to postacie, które zna i lubi.

Mamy w swoich zbiorach już kilka tomów z przygodami Smerfów, teraz dołączył do nich kolejny – „Smerfy na letnisku”. I jak to w wiosce Smerfów, gdzie zawsze sporo się dzieje, nie mogło zabraknąć ciekawych wydarzeń. Jako dorośli znacie pewnie w mniejszym lub większym stopniu stan przepracowania, wielu z nas go czasem doświadcza. Ale czy pomyślelibyście, że przepracować może się Pracuś? Ten Smerf, który zawsze ma ręce pełne roboty, także nie jest ze stali (to akurat przypomina nam, że nikt z nas nie jest) i w końcu dochodzi do momentu, w którym korzysta z rady Papy Smerfa, żeby odpoczął. Odpoczynek w wiosce, w której ciągle ktoś coś od niego chce, nie jest możliwy (to też znamy, prawda?), więc Pracuś wybiera się nad jezioro, a miejsce to tak go zachwyca, że postanawia wybudować tam sobie domek letniskowy.

Cóż, pomysł może i dobry, ale gdy dowiadują się o nim inne Smerfy, zaczynają zazdrościć – one też chcą takie domki! Co teraz? Jak rozwiązać tę sytuację? Nie będzie łatwo, tym bardziej że Gargamel ze swoim kocurem Klakierem nie próżnują i wciąż knują, jak tu by dopaść te Smerfy.

Jeśli lubicie komiksy – sięgnijcie. Jeśli lubicie Smerfy – sięgnijcie. Jeśli zdarza wam się zapominać o tym, że każdy z nas czasem potrzebuje chwili odpoczynku i wytchnienia od obowiązków – także sięgnijcie 🙂

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.