Opowieści o początkach przygody z przedszkolem są u nas ostatnio na czasie, bo córa stanie się przedszkolakiem od września, więc już teraz oswajamy się z tą myślą – także dzięki dobranym tematycznie lekturom. „Miś Staś i przyjaciele” to kolejna książka z takim właśnie wątkiem.

Ciekawym pomysłem jest to, że tym razem to nie dziecięcy bohater szykuje się do pójścia do przedszkola, ale… pluszowy, różowiutki miś. Bo w tej opowieści świat zabawek i dzieci współistnieje, a zabawki żyją swoim życiem i towarzyszą przedszkolakom w ich codziennych harcach.

Ta historia jest ciepła i wdzięczna, a bohaterzy sympatyczni i dający się lubić. Dla mnie dużą zaletą jest to, że dzieci z przedszkola wybierają się do parku jurajskiego w Bałtowie. Jako osoba pochodząca z województwa świętokrzyskiego doceniam promowanie atrakcji z mojego rodzinnego regionu – bo to prawda, że świętokrzyskie jest naprawdę piękne i kryje w sobie wiele niepowtarzalnych miejsc.

Książka jest dość długa, jak na przedszkolną tematykę, bo ma ponad sto stron. Format jest co prawda niewielki, ale to i tak sporo. Dla mnie tym, co zdecydowanie uatrakcyjniłoby lekturę, zwłaszcza z młodszymi dziećmi, których ta tematyka przecież dotyczy, byłyby ilustracje. Trochę żałuję, że ich tu nie ma, niemniej i tak podobało mi się spotkanie z tą publikacją i chętnie poznam kolejne propozycje dla dzieci tej autorki.

Książka została przekazana na konkurs dla dzieci, organizowany z okazji Dnia Dziecka, za co serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.