Przychodzi taki wiek, kiedy chłopcy i dziewczęta zaczynają ze sobą rywalizować, na różnych płaszczyznach. Pewnie, że nie jest to regułą, niemniej moje doświadczenia są takie, że w podstawówce wiele dzieci się w taką rywalizację angażuje – tworzą się grupki, często właśnie dziewczęta vs chłopcy, jak w tej książce. I właśnie dlatego czytając tę publikację, miałam wrażenie, że to taka życiowa opowieść, choć „psoty”, które wymyślają jedni i drudzy do zwyczajnych nie należą.

Narracja jest prowadzona tutaj z dwóch perspektyw – Miśki i Józka, którzy chodzą do jednej klasy. Kiedy po wakacjach okazuje się, że klasowe dziewczęta stworzyły manifest, w którym żądają praw do szeroko pojętego „łobuzowania” (i nie tylko) na równi z chłopakami, wywiązuje się miniwojenka między obiema grupami. Zwłaszcza gdy w szkole zostaje ogłoszony konkurs, w ramach którego wygrany projekt uczniowski dostanie dofinansowanie. Co istotne, liczy się nie tylko pomysł, ale także szereg czynników pozornie niezwiązanych z realizacją projektu. Ale nauczyciele z tej książki to takie sprytne bestyjki, które  jako jedno z kryteriów przyjęli punkty za… zachowanie. Cóż mają począć uczniowie? Chłopcy i dziewczęta prześcigają się w pomysłach, jak niewielkim wysiłkiem zapunktować u grona pedagogicznego. A przy takich pomysłach musi być zabawnie, może dla nauczycieli nie zawsze, ale to też dla nich pewna lekcja.

Podoba mi się, że tutaj chłopiec uwielbia pisać i chce zostać pisarzem, a dziewczynka może doskonale sobie radzić w sportach. Fajne to, takie odbiegające od stereotypów i utartych schematów. Całość jest napisana bardzo przyjemnym językiem, niemniej momentami odbiegającym chyba od zwyczajnych czwartoklasistów – jak choćby odwołanie się do lektury dla trochę starszych czytelników („zdziwiły się dziewczyny, jakby oczekiwały przemowy Hamleta”). Ale to taka dygresja, nie przeszkadzało mi to, bo ogólnie dobrze się tę książkę czyta.

Książka została przekazana na konkurs dla dzieci, organizowany z okazji Dnia Dziecka, za co serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.