Bardzo lubię zabawki, w których trzeba zaplanować trasę, zakodować coś lub odwzorować. Zazwyczaj jednak atrakcje tego rodzaju mają dość spore gabaryty, w związku z czym zabawa z ich udziałem jest możliwa jedynie stacjonarnie, ewentualnie można coś takiego spakować i zabrać ze sobą, by bawić się w innym miejscu. W przypadku wersji podróżnej Pallino Coding, jak sama nazwa wskazuje, grę możemy zabrać ze sobą wszędzie i cieszyć się nią w każdym miejscu, także podczas podróży.

Na pewno zachowanie funkcjonalności przy zmniejszeniu gabarytów zabawki nie było sprawą prostą, niemniej trzymając w ręku tę niewielkich rozmiarów grę, stwierdzam, że się udało, co więcej – udało się to zrobić bardzo dobrze i chyba nawet ja osobiście skłaniałabym się ku właśnie tej mniejszej wersji Pallino.

Dość niewielkich rozmiarów prostokąt z plastiku, kilka dźwigni do przesuwania, wyjmowana książeczka ze wzorami, które można zmieniać, oraz mnóstwo kolorowych kulek – tylko tyle wystarczyło producentowi, by oddać w ręce dzieci (i dorosłych – gdy spróbujecie, dowiecie się, o czym mówię) coś naprawdę fajnego, łączącego w sobie dobrą zabawę i walory edukacyjne. Dzięki dźwigniom możemy tworzyć trasy, po których kulki wpadają do określonej przegrody. I o ile samo zapełnienie przegród będzie dla starszego dziecka stosunkowo prostym zadaniem, to już włączenie do tego kart z wzorami znacznie utrudnia całą sztukę – mówię to nawet z perspektywy osoby dorosłej. I to jest super, bo dzięki takiemu zabiegowi możemy stopniować trudność, a bardzo cenię zabawki, w których wzięto to pod uwagę, bo dzięki temu nie nudzą się tak szybko i po prostu służą dziecku dłużej, rozwijając jego różne umiejętności, na przykład koordynację na linii oko-ręka.

Producent na opakowaniu zaznaczył, że jest to zabawka dla dzieci w przedziale wiekowym 5-9 lat, niemniej ja bym te widełki znacznie rozszerzyła, bo naprawdę nawet dorosły nie będzie się z Pallino Coding nudził. Tak więc zaczynajmy już z pięciolatkiem, ale nie bójmy się, że dla starszego dziecka okaże się to za proste. Ba, polecam, żeby także samemu sprawdzić się w tej niełatwej sztuce. Rzecz zdecydowanie warta polecenia.

Zabawkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu dante.com.pl.