Babcia i dziadek – jedne z najważniejszych osób w życiu wielu dzieci. Takie, które często rozpieszczają bardziej niż rodzice, pozwalające na dodatkowego cukierka czy kilka opowieści na dobranoc więcej. Sama mam świetny kontakt z babcią i takie same wspomnienia z czasów, gdy byłam dzieckiem. Ale wiem też, że może być inaczej, że czasem dzieje się tak, że starszy człowiek boryka się z wieloma problemami, co dla wnuków nie zawsze jest zrozumiałe. Jedną z takich trudności czasem jest słabsza pamięć. I o tym właśnie jest ta książka.

Bohaterka tej książki, kilkuletnia dziewczynka, bardzo kocha swojego dziadka. Uwielbia zabawy z nim, uwielbia wspólne spędzanie z nim czasu. Ale nie zawsze jest tak przyjemnie. Bo dziadek czasem zapomina, także o tym, jak się wykonuje podstawowe czynności. Jego wnuczka stara się to rozumieć, ma świadomość, że dziadkowi jest wtedy trudno, być może nawet wstydzi się później tego, co robił. Dużo w niej empatii i akceptacji, ale też lęku – dziewczynka boi się, że dziadek mógłby kiedyś zapomnieć o niej, o tym, jak bardzo ją kocha. W procesie zrozumienia tego, czego doświadcza dziadek, ważną rolę odgrywają bliscy dziecka, tłumacząc, że wspomnienia dziadka i jego pamięć są jak tytułowe fale – raz wyraźne, innym razem odległe i mętne. To obrazowe wyjaśnienie dla kilkuletniego dziecka może znaczyć o wiele więcej niż medyczne określenia i suche fakty.

To piękna książka, przejmująca, być może momentami nieco smutna, bo przecież każdy z nas chciałby dla swoich dziadków wszystkiego, co najlepsze, z dobrą pamięcią włącznie. Nie zawsze jednak tak się dzieje i warto o tym czytać w tak pięknej historii.

Książka jest picturebookiem, ale takim trochę mniej klasycznym. Tutaj ilustracje nie są w intensywnych barwach, nie krzyczą do czytelnika, że pełnią tu główną rolę. One doskonale uzupełniają tekst, są delikatne, ale piękne. W tej książce najważniejsze jest przesłanie, a dzięki takiemu połączeniu warstwy tekstowej i graficznej udało się je dobrze wyeksponować.