Twórczość Ulfa Starka nie jest mi obca. Znamy go w naszym domu z utworów przeznaczonych dla młodszych dzieci, teraz po raz pierwszy przeczytałam coś, co jest skierowane do nieco starszych czytelników (9+). I bardzo mi się podobało!

Literatura skandynawska dla dzieci ma to do siebie, że dla niektórych rodziców bywa kontrowersyjna. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy czytałam córce „Jak mama została Indianką” tego autora, zdziwiłam się, gdy doszłam do momentu, w którym babcia pali papierosa. Po prostu raczej nie spotykałam się z czymś takim w utworach przeznaczonych dla dzieci. Ale w chwilę później przyszła refleksja – przecież niektórzy ludzie palą papierosy. Dlaczego przekłamywać rzeczywistość i udawać przed dziećmi, że takie rzeczy się nie dzieją? Równie dobrze może to być punkt wyjścia do rozmowy na temat skutków palenia. To, że będziemy udawać, że problem nie istnieje, nie oznacza, że on zniknie – w dorosłym życiu niby zdajemy sobie z tego sprawę, więc dlaczego udawać przed dziećmi?

A w książce „Mój przyjaciel Percy, Buffalo Bill i ja” też jest ciekawie – słowo „cholera” nie jest tu niczym nadzwyczajnym, podobnie jak dziadek, który nie lubi dzieci i w złości potrafi rozwalić krzesło, żeby sprawdzić, czy kolega wnuka się go przestraszy. I wiecie co? Zupełnie mi te wszystkie rzeczy nie przeszkadzały, ba, może to właśnie dzięki takim detalom tak wciągnęłam się w tę książkę! Bo była taka inna od tych, które czytam na co dzień.

Ulf, główny bohater, w wakacje wybiera się wraz z rodzicami na wyspę do dziadka, jak każdego roku. Tym razem jednak obiecuje swojemu przyjacielowi Percy’emu, że będzie mógł do nich dołączyć. Cóż, Ulf przeczuwa, że rodzice nie będą tym zachwyceni, więc długo zwleka z powiedzeniem im o tym. Oni to jedno, ale co powie dziadek, który – zdaniem Ulfa – nie lubi dzieci? A co chłopcy robią na wyspie? Wszystko! Zbierają chrząszcze, przeżywają pierwsze miłości, prostują gwoździe, bawią się, a także robią kilka innych rzeczy, które raczej nie spodobałyby się ich rodzicom.

Tutaj humor przeplatany jest wzruszeniami i po prostu ciekawymi wydarzeniami. Ta książka wciąga, jest zupełnie nieidealistyczna, ale może przez to bardziej… życiowa?