Twórczość Jane Chapman znamy już z książki „Trzymaj mnie mocno!”, którą to opowieść swego czasu moje dziecię bardzo lubiło. Teraz w naszym domu zawitała kolejna urocza opowieść, która wyszła spod pióra (klawiarury?) tej autorki.

Tym, co rzuca się w oczy przy pierwszym kontakcie z książką, są zachwycające ilustracje. Warto dodać, że Jane Chapman stworzyła zarówno tekst, jak i obrazy w tej publikacji, a to nie lada sztuka. Moje doświadczenia są takie, że najczęściej przy takim połączeniu kuleje jedno lub drugie, tutaj warstwa wizualna i tekstowa idealnie do siebie pasują, tworząc piękną i wzruszającą całość.

Motywem przewodnim jest zazdrość w sytuacji, kiedy w rodzinie pojawia się nowy jej członek, przy czym tu zamiast popularnego wątku o zazdrości o czas i uwagę rodziców, autorka skupiła się na relacji babci z wnukami, co jest oryginalne, a przez to ciekawe. Na przykładzie sowej babci i małych sówek (co istotne – rodzeństwa ciotecznego) Jane Chapman przedstawiła mechanizm działania dziecięcych emocji, które w nowej rzeczywistości często są intensywne, nie zawsze przystające do tego, co się dzieje. Małe sówki, a zwłaszcza starsza z nich potrzebuje czasu, by oswoić się z tym, że babcia nie jest już na wyłączność dla niej, przy czym mądra sowa tłumaczy, że za każdym razem, gdy w rodzinie pojawia się nowy maluch, w jej sercu rozkwita nowa miłość, która zupełnie nie uszczupla tej, którą darzy starsze wnuczęta. Bardzo zgrabne wytłumaczenie, takie, które sprawia, że faktycznie czytelnikowi robi się cieplej na sercu.

Uwielbiam picturebooki, bo udowadniają, że czasem nie potrzeba wielu słów, by doskonale oddać sens tego, co autor chciał przekazać. Ale warunek stawiam takim publikacjom jeden – warstwa graficzna musi być na naprawdę wysokim poziomie. Tutaj właśnie tak jest – jest pięknie!