Mam ostatnio szczęście do naprawdę dobrych książek skierowanych do dorosłych czytelników. Od jakiegoś czasu nie czytam ich dużo, bo mój wieczny deficyt czasu każe skupić się raczej na literaturze dziecięcej, po którą sięgam z córą, niemniej gdy już wybiorę jakąś powieść dla siebie, trafiam na wciągające, ciekawe i świetnie napisane historie. Książka „Ucieczki Jakuba Krafta” zdecydowanie wpisuje się w ten schemat.

Tytułowy bohater to profesor jednego z uniwersytetów w Tel Awiwie, który przyjeżdża do prowincjonalnego miasteczka w Polsce w ramach wymiany między uczelniami. Nikt nie wie, że jego motywacja znacznie odbiega od tej zawodowej. Kraft zamierza bowiem podjąć się prywatnego śledztwa, gdyż syn jego przyjaciela zniknął nagle w tajemniczych okolicznościach, a tuż przed zniknięciem wysłał do niego wiadomość o dość enigmatycznej treści.

Ale to niejedyny interesujący wątek w tej historii. Podążając bowiem za Jakubem Kraftem, trafiamy na ślad studentek z Ukrainy, które znikają tuż po przyjeździe do Polski, nie pojawiając się na uczelni. Poznamy również sporo szczegółów z dawnego życia głównego bohatera, tego przed wyjazdem z kraju, bo – chcąc nie chcąc – będzie on musiał zmierzyć się z własną przeszłością. Autsajder w młodości pozostanie nim do końca, pytanie brzmi tylko, kiedy ten koniec nastąpi? Kiedy skończą się jego ucieczki nie tylko przed światem, ale i przed sobą samym?

Tym, co zdecydowanie rzuca się w oczy, jest styl autora. Bardzo poprawny, a przy tym płynny, ciekawy, taki, który porywa czytelnika i obiecuje więcej z każdą kolejną stroną. To wielka zaleta, wcale nie tak często spotykana we współczesnej literaturze. Od razu widać, że książkę napisał ktoś, kto ma niebanalną wyobraźnię i pomysły, ale także świetnie operuje słowem pisanym.

Zdecydowanie polecam tę książkę i z niecierpliwością czekam na kolejne tego autora.