Powieść historyczna to gatunek, po który nie sięgam może najczęściej, za to gdy już mam na niego ochotę, dużą wagę przywiązuję do odpowiedniej selekcji, by wybrać coś, co naprawdę mnie porwie. W końcu zwykle są to książki o dość sporych gabarytach, a mój wieczny deficyt czasu nie pozwala mi na marnowanie go na nieodpowiednie lektury. „Ziarna wolności” kusiły zarówno opisem, jak i delikatną okładką, która sugerowała, że znajdzie się tutaj także miejsce na wątek miłosny, a takie historie lubię najbardziej.

Już pierwsze strony udowodniły mi, że był to dobry wybór. Język, jakim napisana jest  książka, to totalnie moja bajka. Przepadłam. I to nie jest tak, że książka jest po prostu dobrze napisana, świetnie zredagowana, co zaowocowało przyjemnym w odbiorze tekstem. Tutaj od razu rzuca się w oczy fakt, że autor nie tylko umie posługiwać się słowem pisanym, ale także, że robi to w sposób bardzo świadomy i celowy, wypracowując własny oryginalny styl.

Wątek miłosny został w książce bardzo zgrabnie ujęty. Marek, pomocnik dekarza pomagający przy naprawie dachu więzienia, pewnego dnia wdaje się w rozmowę z jednym z osadzonych, a następnie postanawia spełnić jego prośbę o powiadomieniu bliskiej osoby, gdzie się znajduje i jaki los go czeka (swoją drogą – uwielbiam dialogi tej dwójki!). Dużo ryzykuje, ale okazuje się, że to wszystko było tego warte, bo dzięki temu poznaje Martę, dziewczynę, która stanie się bardzo ważna w jego życiu. Uczucie nie wybija się tutaj na pierwszy plan, jest delikatne, trochę ulotne, jak czasy, w których przyszło żyć młodym. Dzięki temu upodobanie w lekturze znajdą także ci, którzy od takich książek oczekują przede wszystkim dobrze odmalowanego tła historycznego.

No właśnie – historia. Przekłamaniem byłoby stwierdzenie, że jest to mój konik. Zdecydowanie bliższym prawdy byłoby wrzucenie mnie do jednego worka z laikami w tej materii. Dlatego za każdym razem trochę boję się tych moich podejść do powieści histrycznych, nie chcąc wyjść przed samą sobą na ignorantkę. Tutaj nic takiego nie miało miejsca. Historia wciąż jest obecna przy czytelniku, niemniej nie wprawia go w zakłopotanie, zarzucając, że czegoś nie wie. Jest podana w sposób wyważony, by przyjemność  w lekturze znaleźli i ci, dla których dawne dzieje to chleb powszedni, i cała reszta.

Bardzo ciekawa, przejmująca i świetnie napisana książka. Zdecydowanie warta polecenia!