Dzisiaj kolejna recenzja na dwa głosy, ale tym razem nieco inaczej, bo nasze egzemplarze różnią się od siebie – jeden jest wydany tradycyjnie, w kolorze, drugi dostosowany do potrzeb edukacyjnych, z różnego rodzaju opracowaniami i wskazówkami. A oto nasze odczucia po lekturze.

Aneta:

Z twórczością Marii Terlikowskiej spotkałam się po raz pierwszy, choć – jak już sprawdziłam – jej dorobek na polu literatury dzieciecej jest dość okazały. Dlatego też zupełnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Intrygujący tytuł, przyjemna dla oka okładka, będąca zapowiedzią porządnych ilustracji, musiały mi na początek wystarczyć. I teraz, świeżo po lekturze, stwierdzam, że dobrze się stało, iż trafiłam na tę książkę, bo to jedna z tych, które zostaną u nas na dłużej i spokojnie poczekają, aż córa nieco podrośnie.

Dwóch kilkuletnich chłopców – mogłoby się wydawać, że to właśnie oni są głównymi bohaterami tej historii. Ale według mnie to tylko pozory, bo najważniejsze tutaj jest właśnie drzewo widziane oczami dzieci – drzewo, które sięga aż do nieba. Chłopcy zdobywają kolejne konary, jeden po drugim, poznając lepiej mieszkańców swojej kamienicy oraz doświadczając różnych przygód.

Bardzo ciekawy jest tu dobór postaci. Znalazło się miejsce i dla sympatycznej starszej pani, która straciła bliskich, i dla nadopiekuńczej mamy, która wszystkiego zabrania swojej córce, i dla ludzi, którzy planują ściąc drzewo, widząc w nim jedynie potencjalne zagrożenie dla dzieci, i dla jego obrońców, którzy nie wyobrażają sobie, by drzewa zabrakło.

Wspaniale ukazano w tej książce, jak bardzo zmienia się świat i nasze otoczenie, a razem z nimi postrzeganie wszystkiego wokół. Drzewo do samego nieba nie sięga już tak wysoko, gdy nowe pokolenie dzieci spogląda na nie z okien wieżowca.

Piękna historia, ujmująco opowiedziana, z przesłaniem i różnymi wartościami, które warto w sobie pielęgnować. Zdecydowanie polecam.

Marzena:

Mam przyjemność zrecenzować książkę pt. „Drzewo do samego nieba” autorstwa Marii Terlikowskiej, polskiej pisarki, która współpracowała z redakcją pisemka ‚Świerszczyk’ oraz popularyzowała wiedzę przyrodniczą.

Sam tytuł zachęca do przeczytania książki, która już na wstępie prezentuje sie bardzo ciekawie. Zieleń, twarda oprawa oraz widok z drzewa na okno mieszkającej za nim Dorotki to coś zdecydowanie dla mnie.

Opowiadanie sięga lat siedemdziesiątych XX wieku i rozpoczyna się w maju, a kończy późną jesienią. Narratorem utworu jest uczeń klasy II szkoły podstawowej, który nazywa sie Lichocki i wraz ze swoim bratem Staszkiem poznaje oraz opisuje uroki wspinania się po drzewie. Kto urodził się na wsi lub miał okazję spędzić dzieciństwo lub wakacje wśród drzew i przyrody, temu ta opowieść będzie bliska.

Czytając utwór, z każdą kolejną stroną byłam ciekawa tego, co spotka głównych bohaterów oraz jak skończy się los wysokiego drzewa.

„Drzewo do samego nieba” przypomniało mi moje dzieciństwo. Przede wszystkim chwile, kiedy nauczyłam się wspinania na wysoką czereśnię, skąd nie tylko miałam piękne widoki, widziałam, co dzieje się wkoło, było to także miejsce posilenia się oraz odnalezienia spokoju, ciszy. Z wielkim sentymentem przekładałam kolejne kartki książki i poczułam radość, kiedy dotrwałam do końca i wszystko zakończyło się happy endem, drzewo mimo wszystko zostało na swoim miejscu. Czereśnia, którą ja znałam, została ścięta.

Nie ma nic lepszego dla odbioru przez młodego czytelnika niż opis wydarzeń oczami dziecka. Dziecku nikt lepiej nie przedstawi wydarzeń, opisu uczuć, emocji niż właśnie drugie dziecko.

I znów muszę odwołać się do pedagogiki Marii Montessori, w której świat przyrody stanowi bardzo ważny aspekt. W utworze „Drzewo do samego nieba” ukazana jest rola przyrody w życiu człowieka. Niby zwyczajne drzewo, a okazuje się miejscem zabaw, niezwykłych przygód, miejscem wspomnień dawnych i obecnych.

Książka zwraca uwagę na kwestię bezpieczeństwa podczas zabaw, ale przestrzega przed przesadą w tej kwestii. Bezpieczne życie, ale z dala od przyrody jest nudne, szare. Bez udziału przyrody w życiu człowieka, zwłaszcza dziecka, trudno dostrzec piękno i tajemnice świata. Kontakt z przyrodą daje wytchnienie, spokój, ale także pobudza wyobraźnię, uczy miłości do natury.

„Drzewo do samego nieba” ukazuje róznice między placami zabaw dawniej a teraz. Zachęca do badania tajemnic świata poprzez kontakt z naturą, zobaczenia tego, co niezwykłe w tym, co już znane.

Historię czyta się niezwykle lekko i przyjemnie. Książka oprócz tego, że podzielona jest na rozdziały, to jeszcze posiada krótkie i długie streszczenia, opisy miejsc akcji, opisy bohaterów, charakterystykę postaci wraz z odnośnikami w tekście. Te wbogacenia stają się pomocne w szkole, kiedy trzeba napisać plan wydarzeń lub stworzyć opis miejsca lub osoby.

Książka posiada czarno-białe rysunki, które wspaniale podkreślają czas akcji oraz nie przysłaniają istoty opowiadania, jego głównego przesłania.

Z czystym sumieniem polecam „Drzewo do samego nieba” wydawnictwa Greg do przeczytania przez czytelnika w każdym wieku.