Istnieją takie publikacje, nad którymi człowiek rozpływa się, używając w odniesieniu do nich zdecydowanie zbyt dużą ilość ochów i achów, by nie było to irytujące, a jednak czuje, że nie można inaczej, bo wtedy nie zostałaby oddana w pełni wartość książki. I właśnie z taką recenzją mamy dziś do czynienia – o „Ratujmy zwierzęta” potrafię pisać tylko w samych superlatywach.

Bo i jak inaczej odnieść się do książki, która podejmuje tak istotny we współczesnym świecie temat, jak zagrożone gatunki zwierząt? W dodatku tak pięknie wydanej – w dużym formacie, z grubą oprawą, przepięknymi ilustracjami i bardzo przejrzystym układem treści? A właśnie z takim połączeniem mamy tutaj do czynienia.

Autor podzielił książkę na rozdziały zgodnie z miejscem występowania zagrożonych wyginięciem zwierząt, więc dodatkowo przypomnimy sobie – albo nauczymy się, zależy na jakim etapie jest dziecię – coś o kontynentach. Dla nas jest to tym ciekawsze, że ostatnimi czasy w zabawach z córą królują figurki zwierząt umieszczane na mapie świata.

Jess French oddaje w nasze ręce garść informacji i ciekawostek o różnych zwierzętach, których populacje zmniejszają się, oraz okrasza to „ściągawką”, gdyby nie wszystkich interesował tekst ciągły. Mamy zatem podane w pigułce informacje o miejscu występowania, zagrożeniach, jakie czyhają na dany gatunek, i status – niestety wiele z nich figuruje na liście opatrzonej nagłówkiem „krytycznie zagrożony”.

Takie informacje są oczywiście bardzo ważne i przejmujące, ale tutaj mamy coś więcej – autor na końcu publikacji daje wskazówki dotyczące tego, jak my w życiu codziennym możemy ratować zagrożone wyginięciem zwierzęta – i nie tylko – dbając o środowisko naturalne. Wielkie rzeczy zaczynają się od tych małych, które może zrobić każdy z nas i warto o tym pamiętać.