Sezon jesienno-zimowy obfituje u nas w dużo Pompika i twórczości Tomasza Samojlika w ogóle. Powitałyśmy w naszym domu matę edukacyjną z porami roku, malowaną ręką tego autora, następnie zachwycałyśmy się okienkową wersją  książki o sympatycznej żubrzej rodzinie, a teraz, od dłuższego zresztą już czasu, czytamy kolejne książeczki z serii o Pompiku.

Tym razem autor zabiera nas do Babiogórkiego Parku Narodowego, gdzie Pomruk i jego dzieci pragną dokonać własnych wielkich odkryć, nie zdając sobie sprawy z tego, że zupełnie się nie zrozumieli. Pompik pragnie dotrzeć na szczyt ogromnej góry i nazwać ją Żubrzą Górą, ale nie wie, że ta góra ma już nazwę od dawna. Pomruk szuka rośliny zwanej okrzyn jeleni, rzekomo bardzo smacznej, zaś Polinka, źle usłyszawszy, rusza na poszukiwanie jeleni, by usłyszeć ich okrzyk. Możecie sobie wyobrazić, co wyniknie z takiej lawiny nieporozumień, dobrze, że Porada – jak to mama – trzyma rękę na pulsie i nie daje się porwać temu szaleństwu wielkich odkryć 🙂

W Ojcowskim Parku Narodowym poza pięknymi skalnymi kształtami, jakie możemy tam spotkać, poznamy się także bliżej z nietoperzami i ich zwyczajami. A wszystko to dzięki „pechowemu” noskowi Polinki i jej strachowi przed rozmaitymi owadami, przez co ląduje w jaskini pełnej nietoperzy właśnie. Gdy Pompik rusza na ratunek, okazuje się, że te pozornie straszne stwory potrafią być także miłe i uczynne. A żuberki potrafią się odwdzięczyć, zwłaszcza że mają pomocnika w postaci polinkowego nosa.

Z kolei w Gorczańskim Parku Narodowym żubry spotkają piękne, bardzo oryginalne zwierzę, które jest… niesamowicie nieśmiałe. Czarno-żółta Salamandra nie lubi swojego wyglądu, sądząc, że jest co najmniej dziwna, i ciągle wydaje jej się, że wszyscy myślą podobnie. Tymczasem żuberki są zachwycone nową koleżanką i będą się starały ją o tym przekonać. Czy im się uda?

Bardzo lubimy serię książeczek o Pompiku. Ze względu ich niewielkie gabaryty, często są one naszym typem, gdy wybieramy się w podróż komunikacją (pod)miejską albo idziemy do lekarza, gdzie czeka nas czekanie w kolejce. Przeglądając mapkę podróży żubrzej rodziny, która to mapa znajduje się w każdej książeczce, po cichu nie mogę doczekać się, aż dotrą Świętokrzyskiego Parku Narodowego, bo właśnie z tamtych okolic pochodzę. Jestem ciekawa, co takiego zaserwuje nam Tomasz Samojlik, zabierając nas w podróż po moich ukochanych stronach. Ale na to jeszcze trochę poczekam, cierpliwie, w końcu inne przygody Pompika też nas cieszą, tamta po prostu będzie cieszyć podwójnie.

Wielu z was pewnie zna już tę serię, a ci, którym nie było dane jeszcze spotkanie z tymi bohaterami, niech zaczną od „Żubrzej Góry”, myślę, że szybko przekonacie się do Pompika i jego bliskich.