Przedmioty ścisłe, z matematyką na czele, to moja zmora, odkąd tylko sięgam pamięcią. Chyba nigdy tak naprawdę nie uczyłam się matematyki ze zrozumieniem, skupiając się na tym, by po prostu zaliczyć sprawdzian czy później kolokwium, jeśli jakiś przedmiot ocierający się o nią trafił się na studiach. Teraz trochę tego żałuję, bo to dziedzina wiedzy, która przydaje się w życiu, przynajmniej wybiórczo. Marzy mi się, aby moje dziecię do nauki matematyki podeszło inaczej – chcąc ją zrozumieć, zamiast wkuwać coś na pamięć, by zaraz po egzaminie zapomnieć. Nie wiem, czy tak się stanie, a daleka jestem od naciskania, niemniej mam świadomość, że najlepszym sposobem na to, aby dziecię polubiło naukę określonego przedmiotu, jest właściwe jego ukazanie. Ułamki? Zapisane na kartce to nic specjalnego, przynajmniej w moim odczuciu, ale jeśli mamy je podane w formie układanki, to już stają się materiałem atrakcyjnym dla dziecka.

I właśnie taka układanka zawitała ostatnio u nas. Jako że w domu mam dwulatkę, to wybrałyśmy taką, która nie dzieli całości na więcej niż cztery części. Na drewnianej płytce mamy tutaj cztery takie same otwory w kształcie koła, ale już wypełnienie każdej z nich wygląda inaczej, nie tylko pod względem kolorystycznym. Pierwsze koło stanowi całość, drugie jest podzielone na dwie równe części, trzecie na trzy, a czwarte na cztery. Każda z tych części ma przymocowany element umożliwiający złapanie jej przy pomocy chwytu pęsetkowego – bardzo ważnego w rozwoju dziecka. Wbrew pozorom dopasowanie poszczególnych części – pod względem motoryki małej – nie jest takie proste, bo trzeba je najpierw odpowiednio obrócić.

Na uwagę w przyadku tej układanki zasługuje precyzja jej wykonania oraz kolorystyka. Poszczególne elementy idealnie do siebie pasują, a wysoką jakość farb użytych do malowania widać na pierwszy rzut oka. Jeśli mam być szczera, to efekt na żywo jest o wiele lepszy niż na zdjęciach, które widziałam, gdy wybierałam tę układankę. Nie żeby były one kiepskiej jakości, po prostu to jeden z tych wyborów, gdzie otwierając paczkę, czekała mnie miła niespodzianka, bo okazało się, że rzeczywistość przerosła  oczekiwania.

Ja jestem tą układanką zachwycona, moja córa (2 lata i 2 miesiące) z powodzeniem już ją układa. Teraz zaczynamy używać podstawowe pojęcia – całość, połowa, ćwiartka, na dalszą naukę ułamków przyjdzie jeszcze czas, niemniej to doskonały wstęp.