W życiu każdego dziecka przychodzi taki czas, gdy zaczyna ono swoją przygodę z dłuższymi lekturami. Nie sądziłam co prawda, że w naszym przypadku stanie się to tak szybko, ale gdy zaczęłyśmy z córą czytać „Małpkę Wiercipiętkę”, przeczytałyśmy ją do końca, a później usłyszałam, że chce jeszcze raz. Biorąc pod uwagę, że miała wtedy dopiero co skończone dwa lata, byłam zaskoczona, ale też zadowolona, że od tej pory możemy rozpakować nasze pudło z książkami na kiedyś. To kiedyś właśnie się zaczyna.

„Małpka Wiercipiętka” to opowieść o sympatycznej małpce, która ma w sobie niespożyte pokłady energii i chęci do zabawy – swoją drogą, zupełnie jak moja córa. Nawet wtedy, gdy inne zwierzęta układają się do snu, nasza bohaterka chce hałasować, brykać i wesoło spędzać czas, przez co traci kolejnych kompanów zabaw. Nocne zwierzęta także nie są skore do towarzystwa, bo mimo że nie śpią, to jednak prowadzą zupełnie inny tryb życia. Każdy stara się dopasować małpkę do swoich wyobrażeń, ale ona nie chce się zmieniać. Taka już natura małpek, że nie potrafią usiedzieć w miejscu. To wszystko doprowadza do wielu zabawnych sytuacji, ale także tych przejmujących. Brak akceptacji nie jest dobry i w końcu zwierzęta w dżungli się o tym przekonają, gdy będą myślały, że ich wesoła przyjaciółka odeszła na zawsze.

To historia, która naprawdę chwyta za serce, jest wdzięczna,  refleksyjna, z budującym przesłaniem. To normalne, że różnimy się od siebie, nie można nikogo zmieniać na siłę, by upodobnić go do siebie lub dopasować do własnych oczekiwań. To nigdy nie kończy się dobrze, bo jedna ze stron czuje się nieszczęśliwa, nie mogąc być sobą.

Warto też wspomnieć o przyjemnej dla oka warstwie wizualnej. Ilustracje znajdują się na każdej stronie, raz mniejsze, raz większe, a to duża zaleta. W dodatku jest kolorowo i wesoło. Przy niewielkim formacie książki ilustracje nie zawsze są mocną stroną książki, zwłaszcza jeśli trzeba tam też zmieścić sporo tekstu. Tutaj poradzono sobie z tym bardzo dobrze i w efekcie powstała naprawdę porządna publiakcja, po którą często sięgamy z córką.