Uwielbiam książki, które inspirują i pokazują, że świat nie zmienia się sam, że zmieniają go ludzie – czasem na lepsze, ale też niestety coraz częściej na gorsze. Wiem też, że to właśnie od tego, jak wychowamy kolejne pokolenia, będzie zależało, jak ten świat będzie wyglądał za kilka czy kilkanaście lat. Naszego pokolenia na przykład nie uczono jakoś szczególnie dbałości o środowisko, ale my możemy przekazać swoim dzieciom, a potem wnukom wiedzę o tym, jakie to dla nas wszystkich ważne.

W książce „I ty możesz zmienić świat” mamy jednak coś więcej – tutaj tymi inspirującymi bohaterami, którzy udowadniają, że można zmieniać świat, są dzieci. Młodzi ludzie ze wszystkich zakątków świata, żyjący w różnych czasach i warunkach, pokazują, że zaczyna się od małych kroków, od niewielkich inicjatyw, które rosną w siłę i przynoszą efekty na szeroką skalę. Płaszczyzny, na których działają bohaterowie tej publikacji, także są bardzo zróżnicowane – mamy tu dziecko, które zebrało milion dolarów na walkę z nowotworami dzieciecymi, jest dziewczynka, która propaguje czytelnictwo wśród dzieci, chłopiec, który w trudnych afrykańskich warunkach walczy o prawa młodych ludzi, i żydowska dziewczynka, która opisywała dni spędzone w ukryciu w trakcie wojny. Niektóre historie są bardzo smutne, nie wszystkie mają też happy end, bo wojna zbiera swe krwawe żniwo także wśród tych najmłodszych, niewinnych. Warto dodać, że mamy tu wojnę nie tylko tę sprzed lat, ale także te, które toczą się obecnie, choćby w Syrii.

Jako osoba dorosła przyznaję, że książka ta niesie bardzo duży ładunek emocjonalny, bez względu na wiek czytelnika. Jest piękna, budująca, ale momentami bardzo smutna, więc to raczej lektura dla dzieci starszych. Przy niektórych historiach czułam, jak znajoma gula pojawiała się w gardle. Jestem bardzo wrażliwa na krzywdę dzieci, niektóre z opisywanych tu sytuacji – a właściwie większość z nich – nigdy nie powinny się wydarzyć, a jednak każdego dnia dzieci na całym świecie muszą stawiać czoła różnego rodzaju przeciwnościom i trudom – ubóstwu, głodowi, wojnom czy łamaniu praw dziecka. To smutne, ale niestety prawdziwe, dlatego warto już od najmłodszych lat uświadamiać młodych ludzi, że ich zdanie, ich głos się liczy, że oni także – a może przede wszystkim oni – mogą zmieniać świat na lepsze. Nauczmy dzieci w to wierzyć, a zadziała mechanizm  samospełniającej się przepowiedni.

Ta książka poczeka jeszcze trochę na moją małą córę, ale kiedyś na pewno będziemy ją wspólnie czytać i rozmawiać. Bo jest to doskonały wstęp do rozmów o problemach naszego świata oraz o tym, jak z nimi walczyć.