W ostatnim czasie rynek wydawniczy naprawdę rozpieszcza najmłodszych czytelników. Przesuwanki pojawiają się wręcz masowo, ale nie zawsze są do końca przemyślane pod kątem komfortu i możliwości maluszka. Najmłodsi, owszem, uwielbiają wszekiego rodzaju suwaki, natomiast ich paluszki i rączki nie zawsze są gotowe na różne zawijane tory suwaka. Jeśli książka ma być faktycznie odpowiednia dla tych naj, najmłodszych, którzy opuścili już etap kontrastowych książeczek, ale wciąż nie czują się gotowi na nieco dłuższe lektury, to suwak w przesuwance powinien biec w linii prostej. Warto także przed zakupem sprawdzić, czy lekko „chodzi”, bo w przypadku jednej z dość popularnych publikacji tego rodzaju słyszałam nawet o sytuacji, w której osoba dorosła złamała na suwaku paznokieć, co raczej nie świadczy o byciu przyjazną dla maluchów.

„Miś Pracuś” to bardzo ciekawa propozycja dla najmłodszych z przynajmniej kilku powodów. Po pierwsze tekst jest krótki, rymowany i opiera się na powtarzalności prostego schematu, co korzystnie wpływa i na jego rytmiczność, i na brzmienie, w przypadku nieco starszych pociech także na zapamiętywanie. Po drugie mamy tu do czynienia właśnie z prostymi suwakami, które rzeczywiście są przyjazne dla małych, niewprawionych jeszcze łapek. Ale jest tutaj też bonus – ćwiczymy chwyt pęsetkowy, bo niektóre strony trzeba właśnie chwycić w określonym miejscu i wyciągnąć. Dobrze, że są to całe strony, a nie malutkie elementy, tak jest łatwiej. Kolejna kwestia to urozmaicenie – czasem suniemy paluszkiem i dany element przesuwa się w obrębie strony, innym razem wychodzi poza nią i to jest dla dziecka ciekawe. Warto jednak, by rodzic był obecny przy tej zabawie, by wystające części nie skusiły ciekawej świata pociechy. Przyjemna jest także kolorystyka.

Na uwagę zasługuje również samo wykonanie – książeczki są wykonane z grubej, masywnej tektury, która tak łatwo nie ulegnie zniszczeniu. To bardzo ważne przy publikacjach dla najmłodszych. Zadbano tu także o zaokrąglone rogi, na co zwracam uwagę w takich książkach.

W naszym posiadaniu są obecnie dwie książeczki z Misiem Prcusiem – ta, w której jest on strażakiem, oraz ta, gdzie dobrze bawi się on, będąc na wsi. Córa polubiła bardziej tę z remizą i wozem strażackim, ja natomiast nie mogę się zdecydować. Obie są naprawdę ciekawie opracowane. Warto zaznaczyć, że mają powstać kolejne publikacje z tym bohaterem, więc pojawi się nowa seria przyjazna maluchom. Moja dwulatka weszła już w etap dłuższych lektur, niemniej gdy zobaczyła te publikacje, zapragnęła powrócić do przesuwanek.

Warto mieć tę serię na uwadze, gdy ma się w rodzinie malutkich czytelników, którzy poza słuchaniem uwielbiają brać czynny udział w lekturze.