Odpieluchowanie to temat u nas na czasie od dłuższego czasu. Wiem, że niektórym pozbycie się pieluchy idzie szybko i sprawnie, my jednak nie zaliczamy się do tej grupy. Nie chcemy robić nic na siłę, wsłuchujemy się w potrzeby córy, co jakiś czas sprawdzając, czy nadszedł już właściwy czas. Jest coraz lepiej, ale do całkowitego odpieluchowania pewnie jeszcze daleka droga. Jako że moja córka chce czytać w przeróżnych okolicznościach, to i siedząc na nocniku, sięga po książki – najczęściej te, w których jest mowa o siusianiu na nocnik lub toaletę właśnie. Tak więc mamy już całkiem sporą kolekcję w tej tematyce, ale chętnie poznajemy nowe tytuły. Tym razem zawitała u nas sympatyczna Pola, która bardzo przypadła do gustu naszemu szkrabowi.

Polę poznajemy w sytuacji, gdy jej mama pyta, czy zrobi ona siusiu na toaletę. Dziewczynka odmawia, twierdząc, że toaleta jest straszna. To dość powszechna obawa, stająca na drodze do odpieluchowania. Kiedy jednak podczas zabawy na przedszkolnym podwórku pielucha pęcznieje od wody, Pola musi założyć majtki. Problem pojawia się wtedy, gdy chce jej się siusiu. Nasza bohaterka szuka miejsca odpowiedniego na załatwienie potrzeby, ale to wcale nie takie proste. Jej przyjaciel – Filip – chce namówić Polę na wizytę w toalecie i w końcu mu się to udaje.

Podoba mi się to, że ta historia jest dość oryginalna, co przy takiej tematyce jest raczej rzadko spotykane. Zwykle książeczki pomagające w odpieluchowaniu opierają się na schemacie: otrzymanie nocnika-nieudane próby-sukces. Tutaj jest inaczej, przez co ciekawiej. Ujęła mnie także postawa Filipa, który stara się pomóc swojej przyjaciółce, nie wyśmiewa jej strachu, za to stara się znaleźć sposób, by go przezwyciężyć.

To interesująca propozycja dla dzieci, które stoją u progu odpieluchowania, ale wciąż wahają się przed wynonaniem tego milowego kroku. Zabawna historia o Poli może im w tym pomóc.