Przeciwieństwa to kolejne z zagadnień, jakimi się w ostatnim czasie z córką zajmujemy. Te podstawowe już zna – wie, że jeśli coś nie jest małe, to jest duże, jeśli nie ciepłe, to zimne i tak dalej. Wiem, że to spore uproszczenie, trochę taki system zero-jedynkowy, ale na stopniowanie jeszcze przyjdzie czas (chociaż zdarza nam się już teraz układać coś od najmniejszego do największego).

Jeśli przyszłoby mnie wybierać książkę o przeciwieństwach, pewnie postawiłabym raczej na coś z realistycznymi ilustracjami lub zdjęciami. Staram się jednak przede wszystkim podążać za córką i jej potrzebami, więc sięgnęłyśmy po publikację z Bingiem w roli głównej. Zosia bardzo polubiła tego bohatera, więc miałam pewność, że materiał, na którym miałyśmy pracować, będzie dla niej atrakcyjny.

Pomysł na książkę opiera się na przedstawieniu na sąsiadujących ze sobą stronach par przeciwieństw, na jednym obrazku Bing lepi bałwana, na sąsiednim inny z bohaterów paraduje w kostiumie kąpielowym. My staramy się przy tym nawiązywać do rzeczywistości, pokazując, co wokół nas jest właśnie takie – duże, małe, ciepłe, zimne itp.

Na pewno na uwagę w tej publikacji zasługuje grafika. Jest kolorowo, ładnie, a obecność znanych i lubianych bohaterów zwiększa atrakcyjność książki w oczach dzieci. Jest to w całości kartonówka, więc będzie ona trwalsza od zwykłych książek.

Polecam dla fanów Binga, ale też jeśli dziecię nie zna jeszcze tej postaci, istnieją spore szanse, że się polubią.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.