Układanka lewopółkulowa to materiał, na którym można pracować w różnorodny sposób, z dziećmi z różnymi możliwościami, w domu, na terapii i tak naprawdę od najmłodszych lat.

Kiedy otworzyłam paczkę z układanką, zachwyciło mnie to, że oprócz tego, iż wszystko było pięknie zapakowane, to wtyczki, kule oraz figury zostały bardzo estetycznie przygotowane. Ponadto do przesyłki dołączone są karty, patyczki, gumki, a przede wszystkim instrukcja dotycząca możliwości pracy z dzieckiem. I aż trudno uwierzyć, ile różnorodnych ćwiczeń można wykonać dzięki tej pomocy, m.in. nazywać kolory, figury, odwzorowywać, grupować, a do tego układać cyfry, liczyć, grać w Sudoku i szukać odpowiedników w życiu codziennym.

Jako mama, nauczyciel i terapeuta uważam, że nie ma nic lepszego niż nauka i rozwój umiejętności poprzez zabawę. Dodatkowo ta pomoc nie ogranicza naszych dzieci. Mam przez to na myśli, że może być stosowana przez dzieci z różnymi możliwościami. Zarówno zadania, jak i stopień trudności można dostosować do potrzeb dziecka. Co nas ogranicza? Tylko nasz czas i czas uwagi dziecka. Jeśli mamy dziecko starsze, to ono samo już będzie wiedziało, jak pracować na materiale po uprzednim pokazie. Napisałam starsze dziecko, choć podałam mojej 2-letniej córce tablicę, kilka kart, wtyczki i kule. W tym czasie zapisywałam sobie, co ważnego muszę zabrać ze sobą do pracy na kolejny dzień. Aż tu nagle słyszę: „Mamusiu, skończyłam”. Odwracam się, a córka dodaje: „Torcik gotowy, zobacz, jaki kolorowy”.

Ze zdumienia westchnęłam i mówię: „Poczekaj, podam ci figury”. Taka sama sytuacja, znów słyszę: „Mamusiu, gotowe”. Podchodzę i widzę całą tablicę wyłożoną figurami. Pytam: „Co to?”, na co moje dziecko odpowiada, że to pociąg. Dzieci mają wspaniałą wyobraźnię i jeśli damy im tylko materiał, to nie tylko wypraktykują go, ale wyćwiczą to, na czym nam najbardziej zależy: pamięć, odwzorowywanie, logiczny ciąg, motorykę małą, ale i wyobraźnię, a przy tym poczują radość z wykonanej pracy. Młodzi ludzie potrafią zaskakiwać. Nam się wydaje, że to może za trudne, a dziecko będzie próbować, aż poczuje satysfakcję, że w końcu mu się udało. My, dorośli, najlepiej jeśli będziemy przewodnikami, ale bez wyręczania. Kiedy dziecko ma poczucie bezpieczeństwa i otrzymuje wsparcie, to wierzy w swoje możliwości.

Ta pomoc sprawdzi się wspaniale z dzieckiem 2-letnim, a nawet młodszym. Który maluszek nie lubi czegoś wciskać i wyciągać rzeczy z półek, z pudełek? A ta układanka jest kolorowa i tak przygotowana, że przykuwa uwagę dziecka. Do materiału dołączone są także patyczki, które mogą być wkładane w otwory. Maluchy to uwielbiają, ale wiadomo – musi to być pod kontrolą rodzica. Ja zaczęłam pracować tą pomocą, kiedy moja córka nie miała jeszcze dwóch lat. Najpierw nazywałyśmy kolory, figury. Szukałyśmy w swym otoczeniu przedmiotów, które je przypominają. Odwzorowywałyśmy dane układy kolorów czy figur, ale na początek bardzo krótkie, by nie zniechęcić. Radość dziecka, kiedy wyszuka te same figury albo samodzielnie nazwie kolor czy figurę, jest ogromna. Dla dziecka w tym wieku samo wkładanie i wyciąganie wtyczek to ogromna frajda. A jak przy tym pracują palce i dłonie, ba! Jaka uwaga i skupienie, często przez nas rodziców wyczekiwane. No i to, co bardzo ważne, czyli ćwiczenia od lewej do prawej, góra-dół.

Do zestawu dołączone są także paski z rzepami do których można przymocować kolory figur czy kul, które będzie dziecko układać. Dla dziecka w wieku dwóch lat sam wybór, przyklejanie do rzep kolorowych kwadracików, odklejanie to dobra zabawa. Moja córka, kiedy wykleiła jeden pasek w taki sposób, jaki się jej podobał, powiedziała, że „przygotowała sobie zadanie”.

Bardzo się cieszę, że dopiero zaczynamy tę przygodę z układanką lewopółkulową, bo czeka nas ogrom możliwości pracy, nauki i zabawy.

Marzena