„Żabki” to niepozorna gra, która młodszym użytkownikom zapewni prawdziwą frajdę, a starszym przywiedzie na myśl dzieciństwo – kiedyś grało się w pchełki, teraz ich odpowiednikiem są kolorowe żaby, które świetnie się w tej roli sprawdzają.

W zestawie znajdziemy aż dwadzieścia żabek w czterech wyrazistych kolorach – różowym, żółtym, niebieskim i zielonym oraz specjalną matę, gdy chcemy zwiększyć trudność rywalizacji. U nas z racji wieku mojej córy z maty jeszcze nie korzystamy, niemniej doceniam ten dodatek, który sprawia, że zagrać mogą nawet dorośli. Zasada działania żabek jest prosta – naciskamy palcem określony punkt na żabce, a ona skacze, początkowo chaotycznie, w różnych kierunkach i na różne odległości, niekoniecznie zgodne z naszymi oczekiwaniami. Ale w tej zabawie fajne jest to, że sprawdza się w niej porzekadło, iż praktyka czyni mistrza. Po pewnym czasie coraz bardziej „czujemy” żaby, wiedząc, jak mocno nacisnąć żabkę, by powędrowała w określoną stronę.

Z Zosią jesteśmy na razie na etapie nauki postępowania z żabkami. Czasem uda jej się już „pstryknąć” ją samodzielnie, czasem potrzebuje mojej pomocy, ale widzę, że idzie jej coraz lepiej i – co ważne – zabawka jest dla niej na tyle atrakcyjna, że nie zniechęca się przy niepowodzeniach, próbując do skutku. I dzięki temu szybko robi postępy.

Kolorowe żaby u nas sprawdzają się nie tylko w charakterze gry. Używamy je przy różnych innych zabawach, wykorzystując ich różnobarwność, liczebność i po prostu to, że możemy zrobić nasz własny zwierzyniec. Zauważyłam, że córa sama segreguje je pod względem koloru, dzieląc na grupy, a później chowa do pudełka, by nie poginęły. Raz myślałyśmy, że jedna z nich nam zginęła i Zosia była z tego powodu bardzo niepocieszona. Odkąd się znalazła, dba o nie i pilnuje, by wszystkie trafiły do pudełka, co świadczy o tym, jak polubiła tę zabawkę. A biorąc pod uwagę, że kształci ona jedne z naszych „ulubionych” umiejętności, tj. precyzję i motorykę małą, ja jako mama mogę się tylko cieszyć, że między nimi pojawiła się chemia.

Zabawkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu aleMaluch.pl.

Zabawkę kupicie tutaj.