All-focus

Kolejna Isadora i kolejny patronat, można by się pokusić o stwierdzenie, że to już niemal tradycja. I bardzo dobrze, bo to oznacza także, że mogę was porozpieszczać konkursami – jeszcze przez dwa dni na facebooku możecie wziąć udział w tym, w którym do wygrania jest książka, o której tutaj będzie dziś mowa. Zachęcam, bo warto!

Po wakacjach dzieci z klasy Isadory Moon wracają do szkoły, a ich nauczycielka prosi, by opowiedzieli o swoich wakacyjnych przygodach. A tych, jak możecie sobie wyobrazić, w życiu Isadory nie brakuje. Trudno się temu dziwić, skoro na wakacje pod namiot wyjeżdża mama elfka, tata wampir oraz ich dwójka dzieci, połwamirki, półelfki.  A że w tej historii spotkamy dodatkowo syreny, to już mamy całkiem spory wachlarz stworzeń „nie z tego świata”, a wraz z nimi przygody, o jakich zwykłym śmiertelnikom się nie śniło.

W opowieści Isadory o wakacjach nie brakuje poczucia humoru, głównie związanego z jej tatą wampirem i jego umiłowaniem do nienagannego wyglądu i pedantyzmu. To zresztą te cechy charakteru doprowadzą do tego, że Isadora będzie mogła zwiedzić podwodny świat i poznać jego mieszkańców. Jest sympatycznie, ale też zabawnie, a to bardzo dobre połączenie.

Książka, jak cała seria, ma przyjemne dla oka wydanie. Połączenie w ilustracjach czerni, bieli i delikatnego różu wygląda ładnie, a przy tym doskonale odzwierciedla naturę tej zwariowanej rodzinki – róż symbolizuje mamę elfkę, czerń tatę wampira, a Isadora jest mieszanką tych wszystkich kolorów. W publikacji użyto czcionki dość sporych rozmiarów, dzięki czemu starsze dzieci mogą podjąć próbę samodzielnego czytania, co zawsze zaliczam książkom na plus.

Zachęcam do zapoznania się serią książek o Isadorze Moon, bo to lektury, w których znajdziemy i szczyptę humoru, i ważne przesłanie – ludzie (i nie tylko oni) różnią się od siebie, ale mimo wszystko mogą nie tylko się szanować, ale także tworzyć całkiem sympatyczną rodzinę – pełną sprzeczności, pozornie nie do pogodzenia, ale także pełną miłości.