Niewiele u nas w domu można spotkać zabawek zasilanych bateriami. W zasadzie to jedynie interaktywną marchewę z serii Carotina. Bardzo rzadko robimy wyjątki w tej kwestii, w tym przypadku zrobiłam to jednak bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Bo Edu Robot nie ma nic wspólnego z przebodźcowującymi grającymi zabawkami. Jego wartości edukacyjnej nie sposób nie docenić, zresztą zestawu dołączonego do niego również.

A w zestawie tym mamy dwustronną planszę z dużych puzzli. Po jednej stronie widnieją różne obszary występowania zwierząt – tajga, ogród, las deszczowy itp. Druga to już absolutny hit – mapa świata, czyli coś, co fascynuje Zosię już od jakiegoś czasu. Dziewięcioelementowe puzzle, bez względu na względu na to, o którą plaszę chodzi, moje dziecię ułoży już samodzielnie. Edu Robota kładziemy na polu startowym i zaczynamy zabawę. Ustawiamy program z wybraną planszą i staramy się doprowadzić robota w miejsce, które wskaże. No właśnie, bo Edu Robot mówi! Prosi, by zaprogramować trasę do określonego celu, ale wspomina także, że się nudzi, gdy zbyt długo stoi bezczynnie. Trasę programujemy przy pomocy strzałek umieszczonych na jego głowie i ten element jest po prostu genialny! Programowanie to coś, czego uczy się w szkołach (a nawet w przedszkolach) od najmłodszych lat. Najpierw na kartce podzielonej na kwadraty, w efekcie tworząc określony obrazek. Zasada działania ta sama, tu również operujemy strzałkami, ale atrakcyjność dla dziecka chyba nawet nie wymaga komentarza.

W dodatku, gdy dotrzemy na miejsce i  potwierdzimy to odpowiednim przyciskiem, Edu Robot serwuje nam dawkę informacji o zwierzęciu lub miejscu, do którego dotarł. Jeśli mamy problem z wyznaczeniem trasy, możemy podeprzeć się dołączonymi do zestawu kartami. Nasz robot ma także wbudowany tryb roboczy, nazwany tak na nasze potrzeby, tj. uczymy się kodowania trasy i obsługi przycisków bez konieczności pokierowania go w określone miejsce na planszy. Dla młodszych dzieci będzie to bardzo pomocne.

Zabawka jest przeznaczona dla dzieci od piątego roku życia, jednak sądzę, że można spróbować wcześniej. Zosia jest co prawda jeszcze za mała, choć widzę, że bardzo by chciała, ale już na przykład mój chrześniak nie miałby z jego obsługą najmniejszego problemu. Spróbujemy, gdy córa skończy trzy lata, a na razie cieszymy się Edu Robotem my – rodzice. Bo nawet mój mąż, którego niełatwo zaskoczyć, stwierdził, że to jest naprawdę super! Bo jest!

Zabawkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu alemaluch.pl.

Zabawkę kupicie tutaj.