Jeśli pamiętacie, jak zachwycałam się ilustacjami w książce o zabawach z Samem i Julią w roli głównej, to możecie mieć już jako takie wyobrażenie o tym, jak rozanieloną minę miałam, gdy ujrzałam podobne, tyle że w dużym formacie. Tak, „Mysi Domek. Sam i Julia” to nasz najnowszy strzał w dziesiątkę i o wiele lepszy wybór dla Zosi, tutaj tekstu jest więcej, więc zupełnie zniknęło poczucie, że ta seria jest już dla mojej córy za prosta.

Przypomnę, zgodnie z tym, co można wyczytać na okładce, że domek z ilustracji istnieje naprawdę! Zrobiła go sama autorka na potrzeby książek o Samie i Julii, parze sympatycznych myszy zamieszkujących Mysi Domek. O ile kartonówki z tej serii pod względem poziomu trudności i długości tekstu są przeznaczone raczej dla dzieci najmłodszych, tak już ta część z powodzeniem może być czytana i dwulatkowi, i pięciolatkowi. Tematyka jest bardzo zróżnicowana – mamy tu dziadka marynarza z tatuażami, narodziny mysich trojaczków, pomoc dzieci w domowych obowiązkach, a nawet szabat. I z każdej z tych historyjek można wyciągnąć morał, każdą można – niektóre nawet wypada – potraktować jako wstęp do rozmowy z dzieckiem.

W książce znajdziemy aż siedemnaście opowieści, więc jest w czym wybierać. Można czytać je pojedynczo, można wszystkie po kolei. Sama byłam zaskoczona, że niespełna dwulatka wytrzymała i nie chciała przerwać lektury, ale widocznie prawdą jest, że niedaleko pada jabłko od jabłoni i moja Zosia także uwielbia patrzeć na te piękne myszy i ich równie imponujące otoczenie. Fakt, że obraz zajmuje tutaj lwią część publikacji, czasem wręcz całe rozkładówki, ale to wciąż prawie sześćdziesiąt stron w dużym formacie, więc to lektura słusznej objętości.

Zaskoczeniem było dla mnie to, że Zosia tak dobrze rozpoznaje bohaterów, także tych drugoplanowych – kuzynkę noszącą jej imię, trojaczki. Od razu wiedziała, kto jest kim, dobrze pamiętając kartonówkę z Samem i Julią, którą mamy już w swoich zbiorach. Widocznie ta seria naprawdę mocno przypadła jej do gustu, co cieszy i mnie – im więcej tych myszy w naszej biblioteczce, tym większa radocha dla oczu, nie tylko dziecka!