W naszym domu dość dobrze znamy już zabawy oparte na pedagogice Marii Montessori. Może nadużyciem byłoby stwierdzenie, że wychowujemy córkę w tym duchu, niemniej zapożyczyliśmy z tej metody całkiem sporo wartościowych elementów i zabaw, które Zosia po prostu lubi. Dlatego też bardzo chętnie korzystamy z wszelkich dobrodziejstw montessoriańskich pomocy dydaktycznych, nie patrząc na to, że nasza pociecha nie ma jeszcze nawet dwóch lat. Skoro to ją interesuje, to czemu nie?

Jedynym z ulubionych tematów Zosi w ostatnich tygodniach jest ciało człowieka. Czytamy książki na ten temat, sama pokazuje, co gdzie się mieści i tym podobne. Dlatego wiedziałam, że zestaw o ciele człowieka z Biblioteczki Montessori będzie strzałem w dziesiątkę. I był!

W skład zestawu wchodzą narządy wewnętrzne wykonane z grubego filcu, książeczka, w której opisano wszystkie narządy i ich funkcje, cztery folie, które po nałożeniu na siebie tworzą obraz „wnętrza” człowieka, dwustronna duża plansza (z chłopcem i dziewczynką) oraz karty i etykiety z rzeczywistymi obrazami narządów. Całkiem sporo jak na jeden zestaw, prawda?

Zosia, posiłkując się obrazkiem w książce oraz moimi podpowiedziami, sama układa już wszystkie narządy według schematu ludzkiego ciała. Wiadomo, że nie robi tego jeszcze jakoś bardzo precyzyjnie, niemniej dzięki tej układance rozpoznaje już sporą część narządów i wie, gdzie powinna je umieścić. Niektóre nazwy, jak serce, płuca czy mózg, potrafi już także wymówić. Uczestnicząc w jej zabawie, obserwuję, że to układanie i nazywanie sprawia jej dużą przyjemność, ale chyba jeszcze większą to, że może te wiadomości przełożyć na rzeczywistość. Podchodzi do mnie z odpowiednimi kartami i przykłada je na moim ciele w odpowiednich miejscach, a ja za każdym razem ie mogę wyjść z podziwu, jak wiele zrozumienia tak trudnej materii jest w niespełna dwulatce. Dzieci potrafią zaskakiwać i warto, by rodzic, gdy zauważy u swoich pociech zainteresowanie danym tematem, podążał tą drogą. Bez względu na wiek, w końcu każdy mały człowiek jest inny, ma inne zainteresowania i możliwości na danym etapie. I co najważniejsze – w kwestii zabawy każde dziecko wie, co dla niego najlepsze i po prostu nie podejmie zabawy, jeśli coś go nie zaciekawi. My wyrzucilismy z naszego słownika określenie „za wcześnie”, to Zosia decyduje o tym, na co jest już gotowa i czym jest zainteresowana.

Zestaw „Biblioteczka Montessori. Ciało człowieka” to materiał, który będzie rósł razem z dzieckiem. Najpierw robimy wszystko z pomocą rodzica lub innej starszej osoby, następnie przechodzimy do etapu samodzielności, odczytywania etykiet, czytania książeczki. To inwestycja na lata i jedna z tych mądrych zabaw, które w naszym domu bardzo lubimy. Zdecydowanie warte polecenia!

Zestaw zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.