Tablica Magnetyczna Premium Małe Litery, Kształty

Często podkreślam, że nie jestem na zasypywaniem dziecka interaktywnymi gadżetami. Nie popadam może w skrajność, bo Zosia obejrzy czasem jakąś bajkę z tatą, niemniej staramy się jej to dawkować w malutkich ilościach. Ale taki tablet to co innego, tym niech bawi się do woli! Lubię tablice magnetyczne, bo dzięki prostemu mechanizmowi stają się dla dzieci atrakcyjną zabawą, a dla rodziców narzędziem, dzięki któremu możemy uczyć swoje pociechy rozmaitych rzeczy –…

Mały Detektyw Mój Dom

To drugie puzzle wielkoformatowe w naszej domowej kolekcji, niemniej w moim odczuciu te posiadają dużą wartość dodaną, którą stanowi… szkło powiększające. Już od jakiegoś czasu myślałam o tym, żeby sprawić Zosi małą lupę i zaprezentować jej działanie, ale w natłoku mniej i bardziej istotnych spraw codziennych zakup ten po prostu wylatywał mi z głowy. Teraz, przy okazji zestawu „Mały Detektyw. Mój Dom”, nadarzyła się ku temu świetna okazja. Ten konkretny…

Biblioteczka Montessori. Ciało człowieka

W naszym domu dość dobrze znamy już zabawy oparte na pedagogice Marii Montessori. Może nadużyciem byłoby stwierdzenie, że wychowujemy córkę w tym duchu, niemniej zapożyczyliśmy z tej metody całkiem sporo wartościowych elementów i zabaw, które Zosia po prostu lubi. Dlatego też bardzo chętnie korzystamy z wszelkich dobrodziejstw montessoriańskich pomocy dydaktycznych, nie patrząc na to, że nasza pociecha nie ma jeszcze nawet dwóch lat. Skoro to ją interesuje, to czemu nie?…

Creative Puzzle The Sea

Upały w połączeniu z plagą komarów, które na mój stan zdrowia – i psychiki – wpływają zdecydowanie mało korzystnie, rekompensujemy sobie ostatnio z córą zabawami w domu, zwłaszcza w okolicach południa, kiedy nie sposób wystawić na słońce nawet najmniejszego kawałka ciała. Aby jednak było wakacyjnie, często wybieramy książki i zabawy w takiej właśnie tematyce. Jedną z nich są drewniane puzzle z motywem morza, nasz najnowszy nabytek. Chociaż puzzle nie są…

Wieslander Jujja, „Mama Mu na zjeżdżalni”

Nie pamiętam u siebie takiej miłości do krów, ale być może po tylu latach pamięć płata mi już figle, wybiórczo dawkując wspomnienia z dzieciństwa. Moja Zosia z kolei kocha książkę, jeśli tylko zbaczy w niej krowę. A że jest przy tym na etapie nauki mówienia i cieszy ją, gdy potrafi już coś wymawiać, to Mama Mu z racji dość prostej konstrukcji słownej jest u nas ostatnio na topie. O serii…

Manelska Małgorzata, „Barwy Mazur”

Z twórczością Małgorzaty Manelskiej po raz pierwszy spotkałam się przy okazji świątecznej antologii, do której tworzyłyśmy opowiadania. To, które wyszło spod pióra (tudzież klawiatury) tej autorki, od razu skradło moje serce, stając się tym ulubionym. Wiedziałam już zatem, że Małgorzata Manelska potrafi pisać w taki sposób, by serwować czytelnikom całą paletę różnorodnych emocji – czasem delikatnie, stopniowo, innym razem z takim rozmachem, że czuje się on, jakby zarobił przysłowiowym obuchem…

Nordqvist Sven, „Spacer z psem”

Z twórczością Svena Nordqvista już się spotkałyśmy, między innymi dzięki serii o Mamie Mu, tak więc spodziewałam się, że „Spacer z psem” będzie książką w pewnym stopniu odjechaną. Ale żeby aż tak? Ilustracje w tej książce mocno mnie zaskoczyły i… zaskakują nadal, bo za każdym razem, gdy sięga się po tę publikację, dostrzega się coś innego, nowego, zwariowanego, czasem trudnego do ujęcia w słowa! I to jest właśnie super! Znacie…

Aladjidi Virginie, „Ilustrowany inwentarz kwiatów”

Odkąd po raz pierwszy ujrzałam u koleżanki zakamarkowe inwentarze, zacieram rączki na każdą kolejną pozycję z tej serii. Bo choć od typowych encyklopedii raczej stronię, uważając, że wiedza w nich zawarta prezentowana jest często w sposób nawet niepróbujący zaciekawić czytelnika, tak te skierowane do młodszej grupy docelowej bywają naprawdę fajne. I takie właśnie są inwenarze z wydawnictwa Zakamarki. Nie są typowymi encyklopediami, choć przedstawiają po części wiedzę encyklopedyczną, za to…

Greban Quentin, „Kiedy dorosnę…”

Ta książka kilka razy pojawiła mi się przed oczami, gdy przeglądałam księgarniane zasoby. Kusił zarówno tytuł, bo mam totalną słabość do książek, w których dzieci wybiegają myślami w przyszłość, wyobrażając sobie dorosłe życie, zwykle w samych superlatywach, jak i wizerunek sympatycznego czworonoga na okładce, od dziecka uwielbiam wszelakie zwierzęta, ale to psy i małe gryzonie ukochałam najbardziej. No i w końcu „Kiedy dorosnę…” jest w naszym posiadaniu – piękna, cudowna,…

Schaapman Karina, „Mysi domek. Pobawmy się!”

To nasze pierwsze spotkanie z serią „Mysi domek” i muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczona tym, że do tej pory o tych książeczkach nawet nie słyszałam. Nie spotkałam ich recenzji, nie mignęły mi w księgarniach internetowych, a przecież od razu zwróciłabym na nie uwagę! Nie sposób przeoczyć tak rozkosznych ilustracji, gdy już raz wpadną w oko! Ta niewielka gabarytowo publikacja, w całości kartonowa, jest dowodem na to, że nie zawsze…