Dawno nie było tu Carotiny. Nie znaczy to bynajmniej, że opuściła grono naszych ulubionych zabaw. Bawimy się z Carotiną wciąż, aktualnie stawiając przede wszystkim na memo, które moja córa bardzo sobie ostatnio upodobała. Właśnie dzięki zestawowi dotyczącemu ludzkiego ciała, w którym znajdziemy aż dwa zestawy kart do tej gry.

„Carotina: Ciało człowieka” zawiera cztery puzzlowe plansze – dwie z częściami ciała, gdzie układamy dziewczynkę i chłopca, oraz dwie z różnymi aktywnościami człowieka, z czego jedna dotyczy przestrzeni na zewnątrz i aktywnego spędzania czasu, druga tego, co można robić w domu. Na planszach z częściami ciała, mamy je dodatkowo nazwane, co pozwala na utrwalenie nazw, z kolei to, że układamy i chłopca, i dziewczynkę, sprawia, że dziecko może zaobserwować różnice w ich budowie ciała. W każdej z plansz puzzle mają różne kształty, więc nie tak łatwo je dopasować, jednak po kilku próbach moja córa układa je już całkiem samodzielnie, więc sądzę, że zabawka będzie odpowiednia także dla młodszych pociech, niż sugeruje producent. Zosia niebawem skończy 21 miesięcy.

Jak wspominałam, znajdziemy tu także dwa zestawy do memo. Z młodszymi pociechami możemy po prostu szukać par przy odłoniętych kartach, ale już dziecię w wieku mojej córki być może zainteresuje się grą właściwą. Jeden zestaw zawiera owalne karty z narządami zmysłów, więc jest to wersja prostsza, bo elementów nie jest dużo. Wersja trudniejsza dotyczy konkretnych czynności, jakie wykonujemy w życiu codziennym przy pomocy zmysłów. Takie stopniowanie trudności wpływa na to, że zabawa będzie atrakcyjna zarówno dla maluchów, jak i dzieci starszych.

Ten zestaw to także doskonały wstęp do rozmów na temat zmysłów człowieka. Lubimy z córą rozmawiać, bardzo dużo do niej mówię, ale rozmowa na tematy dla dziecka trudne i nieoczywiste przynosi o wiele lepsze efekty, jeśli jest poparta zabawą, która ciekawi dziecko. I właśnie „Carotina: Ciało człowieka” jest na to przykładem.

Zabawkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu aleMaluch.pl.