Książki, w których występują wilczy bohaterzy, od dawna zajmują szczególne miejsce w moim sercu. W naszej domowej biblioteczce mamy już kilka takich publikacji, w niektórych przypadkach wręcz całe serie. Ta konkretna książka, poza sugestywnym tytułem odnośnie do tego, kto będzie bohaterem tej opowieści, skusiła mnie okładką – bardzo stonowaną, ale przy tym tajemniczą, może nawet nieco mroczną. A że to publikacja skierowana do dzieci, zastanawiałam się, jaki sekret skrywają karty „Wilczków”, więc gdy tylko do nas dotarły, zabrałyśmy się z córą za lekturę.

Jest to historia i przygodach kilku wilczków, które – wiedzione instynktem i naturalną potrzebą odkrywania świata – pod nieobecność mamy, będącej na polowaniu, opuszczają swoją bezpieczną jamę i wyruszają na wycieczkę. Zupełnie nienawykłe do zdobywania pożywienia i do obrony przed zagrożeniami, jakie mogą je spotkać w ciemnym lesie. To trochę takie odczarowanie postaci wielkiego, złego wilka, który występuje w wielu historiach dla najmłodszych. Tutaj autor pokazuje, że wilki mogą być też małe i zlęknione, gdy napotykają na nowe dla nich rzeczy i zdarzenia. Podoba mi się ten zabieg, wzmaga on ciekawość czytelnika i sprawia, że dostrzega on, że każdy miewa chwile słabości i zwątpienia.

Ale bez obaw, ta opowieść ma szczęśliwe zakończenie – pomimo niemożności zaspokojenia głodu i strachu, jaki momentami odczuwają wilczki (swoją drogą, autor pokazuje też, że strach jest naturalną emocją, która stanowi część życia każdego i bynajmniej nie jest powodem do wstydu), udaje im się w końcu dotrzeć w bezpieczne miejsce. Gdzie konkretnie i jakie przygody czekają na nich po drodze, nie zdradzę, by nie psuć przyjemności z lektury.

Dla mnie to także taka trochę opowieść o usamodzielnianiu się dzieci, choć może mocno metaforyczna. Wilczki oddalają się od mamy, chcą same odkrywać świat i mimo że nie zawsze jest to łatwe, to ta wyprawa wiele uczy ich nauczyła, między innymi tego, że prawdziwym jest porzekadło: „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”.

Na uwagę zasługują także ilustracje. Okładka jest dobrą zapowiedzią tego, co spotkamy w środku. Jest tajemniczo i mrocznie, w końcu taki właśnie jest las nocą. Ale jest przy tym pięknie, ilustratorowi udało się to połączyć.

To wszystko razem sprawia, że powstała książka, która może znaleźć całkiem sporą grupę zadowolonych czytelników, do których grona ja z córą już teraz się zaliczamy.