Jako że na co dzień zwykle siedzę w książkach dla dzieci młodszych, z racji wieku mojej córy, lubię czasem sięgnąć po coś dłuższego, poważniejszego, skierowanego bardziej do starszego czytelnika. Tak właśnie  było w moim przypadku z baśniami kurdyjskimi. Tyle że tutaj doszedł ponadto element swego rodzaju egzotyki, który pozwalał wnioskować, że przede mną lektura wyjątkowa, taka, z jaką do tej pory nie miałam do czynienia. Niezbyt często słyszy się u nas o Kurdach, a jeśli już to raczej w kontekście ich marzeń niepodległościowych, a nie dorobku kulturowego. Tym bardziej byłam ciekawa, w jakie niezwykłe krainy zabiorą dengbeżowie, tj. kurdyjscy bajarze.

Zacznę od tego, że już samo wydanie publikacji jest urzekające – duży format w grubej oprawie, egzotyczna ilustracja na froncie, a całość pokryta przyjemną w dotyku satyną. Wydawca postanowił kusić czytelników już przy pierwszym kontakcie z książką, oddziałując na ich zmysły, i było to bardzo dobre posunięcie.

W publikacji „Opowieści Dengbeżów. Baśnie i bajki kurdyjskie” znajdziemy aż siedemnaście baśni i bajek, które spisano na przestrzeni lat, opowiadane przez tamtejszych bajarzy. Bardzo doceniam fakt, że przy każdej baśni zaznaczono nazwisko opowiadacza oraz datę spisania. Także na końcu książki znalazło się miejsce dla dengbeżów, gdyż opisano tam wszystkich w kilku zdaniach. Dzięki takiemu zabiegowi stają się oni w tych opowieściach wyróżnieni, wydawca podkreśla w ten sposób, że bez nich nie byłoby tej książki.

Jeśli chodzi o same baśnie i bajki, to w niektórych elementach są one podobne do tych znanych nam z lat dzieciństwa, inne z kolei zaskakują. Mnie na przykład zaskoczyły częste odwołania do Boga, niemniej w końcu doszłam do wniosku, że niekoniecznie musi tu chodzić o Boga, którego my znamy, być może słowo to określa po prostu jakąś istotę najwyższą, górującą nad ludźmi. Bardzo podobało mi się to, że bohaterzy to mocne charaktery, które niestrudzenie dążą do wyznaczonego sobie celu, chcąc sięgnąć po szczęście, nawet okupione ciepieniem. Przykład? Gdy jednemu z bohaterów uprowadzono żonę, przed jej odzyskaniem nie powstrzymała go nawet… własna śmierć! Wskutek pomocy rodziny zwrócono mu życie, a on znów popędził ratować ukochaną!

Pozostawienie w tekście bezpośrednich zwrotów do czytelnika również okazało się świetnym pomysłem, dzięki temu spisane opowieści rzeczywiście wskazują na ustne pochodzenie tych historii. W dodatku zbliża to czytelnika do bohaterów. Całości dopełniają egzotyczne – przynajamniej w moim odbiorze – ilustracje, tworząc publikację, która zachwyci starsze dzieci, ale… także dorosłego czytelnika!