Wiele wskazuje na to, że wraz z córą dołączymy do basiomaniaków. Po sukcesie księgi pytań kolejna książka z przygodami tej sympatycznej dziewczynki trafiła w nasze ręce i do naszych serc. Tym razem temat bardzo na czasie – ekologia. Szczerze żałuję, że nie miałam tej książki kilka tygodni temu, gdy miejscowa biblioteka organizowała poczytanki dla maluchów w takiej właśnie tematyce.

Zacznę może od tego, że hipokryzją byłoby stwierdzenie, iż zawsze byłam strasznie eko. Ten temat niestety średnio mnie interesował. Wszystko zmieniło się, od kiedy zostałam mamą. Wtedy pomyślałam, że byłoby fajnie od małego kształtować w dziecku zdrowe nawyki i sposób życia – zdrowe dla niego, ale też dla otaczającego świata. Chyba po prostu musiałam do tego dojrzeć, a nie chcę, by moja córka powielała moje błędy. Dlatego często zastanawiam się, co jeszcze mogłybyśmy zrobić w tej kwestii. Podróżujemy transportem publicznym, wózkiem i pieszo, sporadycznie (lub wcale) używamy zabawek na baterie, nie oglądamy telewizji, a zakupy pakujemy pod wózek, starając się nie brać foliowych reklamówek. To niewiele, ale wychodzę z założenia, że nawet takie rzeczy, jeśli będą czynione przez wiele osób, przyniosą efekt. Może nie jakiś spektakularny, ale jednak. I właśnie dlatego, że postanowiłam wychowywać córkę w świadomości konieczności dbania o środowisko, literatura o takiej tematyce zajmuje w moim sercu miejsce istotne. Mamy już całkiem sporo książek o ekologii, teraz dołączyła do nich Basia.

Główna bohaterka dowiedziała się, że przez śmieci wyrzucane do mórz i oceanów giną wieloryby. Basię bardzo to zasmuciło, a mama, widząc smutek na twarzy ukochanej córeczki, postanowiła, że wspólnie poszukają sposobów, by żyć bardzej eko. Okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne – wystaczą chęci i trochę pomysłowości. W domu Basia z przerażeniem odkryła, że nawet jej pokój pozostawia wiele do życzenia – nawet mała dziewczynka produkuje całą masę śmieci. Na szczęście znalazła ona wsparcie w rodzicach i cała rodzina zaczyna małymi kroczkami zmieniać swój styl życia.

Temat potrzebny, dobrze „ugryziony” i inspirujący. Sądzę, że po tej lekturze znajdą się dzieci, które poproszą rodziców o to samo. Mocno wierzę w to, że rodzice wyjdą temu naprzeciw. Ta książka to także takie przypomnienie, że dzieci są świetnymi obserwatorami i wychwycą fałsz – wymagajmy najpierw od siebie, a przekażemy dobre nawyki swoim pociechom.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.