Uwielbiam książki dla dzieci traktujące o pojawieniu się na świecie rodzeństwa. Powodów jest kilka. Po pierwsze dlatego, że jest to często trudny okres w życiu dziecka, które do tej pory było jedynakiem i oczkiem w głowie rodziców. Tym oczkiem oczywiście pozostanie, ale teraz mama i tata będą mieli już te oczka dwa. Emocje, które pojawiają się wtedy u dzieci są bardzo różne i nie zawsze łatwe do zrozumienia i akceptacji. Sama byłam tego świadkiem, pracując w przedszkolu, gdzie jednego dnia dziecię przychodziło wesołe z radosną nowiną posiadania brata lub siostry, a już kolejnego płaczom nie było końca. To bardzo delikatna materia, dlatego lubię książki z „wyczuciem”, nic nienarzucjące, ale pomagające zrozumieć.

Po drugie, moim cichym marzeniem jest wydanie kiedyś książki o takiej tematyce. Pomysł już mam, ale chętnie śledzę, co aktualnie w trawie – lub raczej na rynku – piszczy, nie chcąc powielać treści, które są już dostępne.

No i wreszcie po trzecie i najważniejsze – kolekcjonujemy książki o pojawieniu się na świecie rodzeństwa tak na przyszłość, na razie bliżej nieokreśloną. Bo chciałabym, żeby Zosia była kiedyś dobrze przygotowana na taką zmianę, zaakceptowała ją i cieszyła się nią. Żadna książka nie zastąpi oczywiście rozmowy i wsparcia, ale wychodzę z założenia, że literatura stanowi dobry wstęp do rozmów właśnie. Czasem łatwiej opowiadać na przykładzie kogoś innego niż własnym.

Jak na tym polu wypada według mnie „Tosia czeka na braciszka”? Korzystnie, a to za sprawą kilku czynników. Świetne jest to, że autorka nie koloryzuje tego, co się czuje, gdy w domu pojawia się nowy członek rodziny. Raz jest wesoło, innym razem smutno i fajnie, że dziecko na przykaldzie Tosi widzi, że wszystkie te emocje są okej, że ma prawo tak się czuć, ale też, że to przejściowe, że to minie. Doceniam, że nie skupiono się na samym momencie pojawienia się rodzeństwa, ale zahaczono także o ciążę, bo już wtedy zmienia się dużo w życiu domowników, a dziecka być może najbardziej. No i jeszcze samo wydanie – grube, tekturowe strony, do jakich przezwyczaiło nas już wydawnictwo Nasza Księgarnia i przyjemne dla oka ilustracje. Warto zaznczyć, że tekstu nie jest dużo, za to jest bardzo konkretny. Jak wspominałam, to doskonały bodziec do rozpoczęcia rozmowy z młodym człowiekiem o tym, co czuje.

To wszystko sprawia, że książka „Tosia czeka na braciszka” jest pozycją zdecydowanie wartą polecenia. Porównanie mamy spore, bo posiadamy w swoich zbiorach już kilka książek o takiej tematyce i ta wypada na ich tle naprawdę korzystnie.

Książki dostarcza: