Po ostatnich wydarzeniach, jakie miały miejsce w jednym z ekstraklasowych klubów, musiałam sięgnąć po tę lekturę. Zawsze lubiłam Kubę Błaszczykowskiego i bardzo przeżywałam jego stratę opaski kapitana w reprezentacji, ale to, co zrobił dla krakowskiej Wisły, awansowało go na drugie miejsce mojego podium ulubionych piłkarzy wszechczasów (podium skądinąd nieoczywiste, gdzie miejsca wystarczy dla Stevena Gerrarda, Kuby i Łukasza Sierpiny). I nie ma dla mnie znaczenia, że osobiście kibicuję Koronie Kielce. Kuba to taki gość, który nawet schodząc z kieleckiej murawy, gdzie gospodarze przegrywają dużą różnicą bramek, o której ilości wolę nawet nie wspominać, dostaje brawa od publiczności – nie, to nie Wisła klaskała. Bo wbrew temu, co twierdzą niektórzy, bycie piłkarzem to coś więcej niż posiadanie umiejętności do gry w piłkę. Ronaldo takie bez wątpienia posiada, a zupełnie mnie do siebie nie przekonuje. Ceni się przede wszystkim człowieka, umiejętności można co najwyżej doceniać.

Jakiś czas temu mąż pokazał mi tę piosenkę, którą polecam wysłuchać wszystkim sympatykom futbolu, bez względu na to, jakie barwy zakładają oni na stadionie. To taki trochę przedsmak tego, jaki obraz kibiców wyłania nam się z lektury – wiernych i doceniających tę cechę u innych.

Po lekturze tej książki nie dziwi mnie, że Borussia potrafi doceniać nie tylko zasługi dla klubu, ale przede wszystkim człowieka za to, jaki jest. Bo to właśnie ludzie tworzą ten klub, który mimo trudnych momentów w swojej historii zawsze miał wokół siebie wiernych kibiców. Piłka nożna to sport nieprzewidywalny i osobiście uważam, że to jedna z najpiękniejszych jego cech, bo to właśnie nieprzewidywalność rodzi emocje, jakich nie sposób doświadczyć nigdzie indziej. Bycie na szczycie nie jest dane raz na zawsze, podobnie jak bycie na dnie – jeśli klub przetrwa najgorsze, w końcu odbije się od dna. Borussia Dortmund jest na to najlepszym przykładem, a „Siła Żółtej Ściany” stanowi tego świadectwo.

Fajnie, że za tę książkę zabrał się fan BVB, to się czuje i docenia podczas lektury, bo dzięki temu jest ona wciągająca i rzetelnie opracowana. Mamy tu w zasadzie taką historię klubu w pigułce, ale z uwzględnieniem dwunastego zawodnika. Dla mnie to bardzo duża zaleta – lubię, gdy pamięta się o roli kibiców, o tym, że to oni współtworzą klub i jego historię. Nie zabrakło tu także miejsca na zdjęcia będące ciekawą pamiątką z różnych okresów BVB.

To kolejna z mocnych pozycji wśród książek sportowych wydanych przez wydawnictwo SQN. Jak inne, porządnie wydana. Warto mieć w swojej biblioteczce, gdy człowiek bierze udział w tym, co nazywamy futbolem – bez względu na to, czy robi to na stadionie, czy przed TV.