Pojutrze bardzo ważny dla nas dzień – córa kończy półtora roku i muszę przyznać, że nazwa tej serii doskonale opisuje to, jak Zosia – pewnie podobnie do innych dzieci – poznaje świat, właśnie krok po kroku. Dziś będzie w samych superlatywach, może nawet trochę patetycznie, ale kolejne książeczki z tej serii, a zwłaszcza „Kocham”, trafiły nie tylko do serduszka córki, do mojego, dorosłego już także.

„Kocham” traktuje o rodzinie, przyjaźniach, nie tylko tych międzyludzkich, wszak zwierzak to też członek rodziny i przyjaciel. Ale co ważne – te relacje są ukazane w tej książeczce o niepozornych gabarytach jako nadrzędne wartości, coś niepodrabialnego i najważniejszego w życiu. To ujmujące ujęcie w proste słowa relacji między najbliższymi sobie osobami naprawdę chwyta za serce, bo też w obecnych czasach, gdy doba zdaje się wciąż kurczyć i czasu dla rodziny jest coraz mniej, czasem zdarza się nam zapominać o tym, co najistotniejsze.

„Mniam, mniam”, jak nietrudno zgadnąć, dotyczy tematyki jedzeniowej, przy czym książeczka może okazać się pomocna w domach, w których mieszkają małe niejadki, które na widok warzyw i wszystkiego, co ma kolor zielony (skądinąd bardzo ładny przecież) zamykają usta i uparcie nie chcą ich otwrzyć. Wierzę, że u nas także pomoże, bo tu jest szalenie kolorowo i zarówno wartwa wizualna, jak i tekstowa bezsprzecznie do zdrowego jedzenia zachęcają.

Jak w poprzednich książeczkach z tej serii, tak i tutaj mamy do czynienia z dość niewielką ilością tekstu, za to ubranego we wdzięczne rymy i dostosowanego pod względem poziomu trudności do najmłodszych czytelników. Sama czytając te krótkie opowiastki, łapię się na tym, że uśmiecham się bezwiednie. Są po prostu tak słodkie i niewinne, że nie potrafię inaczej. I gdyby kilka lat temu, gdy moje półki uginały się pod ciężarem powieści, ktoś powiedział mi, że będę rozpływać się nad kilkustronicową kartonówką, to chyba popukałabym się w głowę w dość wymownym geście. Cóż, macierzyństwo zmienia wszystko, także upodobania czytelnicze.

Bardzo mocnym punktem tej serii są ilustracje – czytelne, kolorowe, wybijające się na pierwszy plan, ponad tekst. Co istotne – ta seria nie traktuje tylko o dzieciach i jednym rodzicu (zazwyczaj mamie), jak to często bywa w literaturze dla najmłodszych. Tata ma tutaj mocną, ugruntowaną pozycję i to jest strasznie fajne!

Zdecydowanie polecam, tak te dwie, jak i pozostałe książeczki z serii Krok po kroku. Jak oswajać świat, to tylko z pomocą rodziców i książek!

Księżeczki zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.