Nie bez powodu zwierzęta stały się motywem przewodnim dużej części (jeśli nie większości) książek i zabawek dla najmłodszych. Są one w końcu doskonałym przedmiotem obserwacji dla maluchów poznających i oswajających otaczający świat. Wydają różne dziwne, czasem śmieszne dźwięki, które można naśladować. Ale wzbudzają też instynkty opiekuńcze u dzieci – w końcu zwierzakowi trzeba dać jeść, pić, pobawić się z nim, po prostu zaopiekować. Moja Zosia także bardzo lubi tę tematykę, więc mamy w domu całkiem sporo zabawkowych zwierzaków wszelkiej maści. Teraz do ich grona dołączyły te z Farmy Safari Viking Toys.

W zestawie znajdziemy cztery figurki zwierząt (słonia, żyrafę, tygrysa i zebrę), dwie postaci, autko z rodzaju tych dobrze nam znanych z Viking Toys, domek dla zwierzaków, trzy drzewka oraz płotek do samodzielnego złożenia. Wszystkie elementy zostały wykonane z plastiku. Dla mnie bardzo ważne jest to, że są dość spore i nie posiadają żadnych małych, odczepianych elementów, które moja mała córa mogłaby połknąć.

W teorii to po prostu plastikowe figurki. W rzeczywistości są one doskonałym narzędziem do wszelkiego rodzaju zabaw tematycznych, którym z ochotą się oddajemy. Figurki ludzkie przyjeżdzają u nas autkami, by doglądać zwierzaków, tym w ich domku szykujemy sianko i trawkę z pociętych nitek, zwierzęta odwiedzają się wzajemnie i rozmawiają ze sobą (to naprawdę doskonałe ćwiczenia rozwijające mowę, poszerzające słownictwo, ale także – choć operujemy na zwierzętach – rozwijanie umiejętności interpersonalnych). Ze starszakami poprzez zabawę figurkami możemy także przemycić ciut wiedzy na temat życia i zwyczajów dzikich zwierząt lub zwierząt w ogóle. Bo nasza kolekcja zawiera różne figurki, które dowolnie można ze sobą mieszać i łączyć. Ważne, by podobało się dziecku, a przy okazji poszerzało wiedzę o świecie.

Warto dodać, że figurki są poręczne dla rączki maluszka, takie w sam raz na jego dłoń, więc nawet małe dziecko jak najbardziej może być aktywnym uczestnikiem zabawy, a nie tylko biernym obserwatorem tego, co robi i mówi rodzic. Zosia (niespełna 1,5 roku) bardzo polubiła tę zabawę, łącząc ją z dźwiękonaśladownictwem związanym z odgłosami wydawanymi przez zwiwerzęta i autka.

Zabawkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu aleMaluch.pl.

Zabawkę kupicie tutaj.