Choć z córą uwielbiamy serię „Rok w…”, do tej części podchodziłam ostrożnie, gdyż czytałam na jej temat różne opinie. Jako że najlepiej wyrobić sobie zdanie o książce na podstawie własnych z nią doświadczeń, w naszym domu zawitał „Rok na wsi”, który udowodnił, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Bo też negatywne opinie dotyczyły właśnie warstwy garficznej książki, która mnie osobiście się podoba.

Tradycyjnie mamy do czynienia z poszczególnymi miesiącami w roku i zmianami, jakie zachodzą w przyrodzie i życiu ludzi w tym czasie. Tutaj spotykamy się z mieszkańcami wsi, więc nie mogło zabraknąć zwierzaków, które moja córa namiętnie wyszukuje jako jeden ze swoich ulubionych i najbardziej pożądanych w książkach elementów. A że autorka dołożyła jeszcze traktor, to w naszym domu nie ustaje wdzięczne tut-tur-tur, gdy tylko Zosia sięga po tę publikację.

Nie wiem, w czym tkwi fenomen książek dla najmłodszych, w których akcja toczy się na wsi, ale u Zosi one zawsze znajdą zainteresowanie. Może to właśnie magia zwierzaków, może tego, że niektóre z tych obrazów widziała już na żywo, bo sami także mieszkamy na wsi, a może to jednak ilustracje i mnogość kolorów? Najpewniej będzie to połączenie wszystkich powyższych i jeszcze kilku nieznanych mi powodów, ale nasza córa taką tematykę upodobała sobie szczególnie.

Faktem jest, że ta książka posiada bardzo dużą ilość szczegółów, które nie będą (a przynajmniej nie wszystkie) jeszcze czytelne dla maluszka. Nam zupełnie nie przeszkadza to jednak w korzystaniu z niej. Zosia sama wodzi wzrokiem po poszczególnych stronach i pokazuje to, co ją zainteresowało, a następnie szuka tego na kolejnych stronach. Wbrew pozorom tak duża ilość szczegółów może zadziałać na plus, bo książka będzie rosła wraz z dzieckiem, będąc odpowiednią i dla malucha, i dla dziecka starszego, z którym można już porozmawiać o życiu na wsi, tamtejszych zwyczajach, obowiązkach i ważnej roli pogody w tym wszystkim.

Jak większość książek, ta także ma swoich zwolenników i przeciwników. Nas zdecydowanie należy zaliczyć do tych pierwszych. Razem z córą zakochałyśmy się w tej serii i nie zawiodłyśmy się jak do tej pory na żadnej z jej części.

Książki dostarcza: