Brockmole Jessica, „Listy z wyspy zwanej Niebem”

Czasem czytając książkę, masz mieszane doń uczucia. Niby wszystko jest ok – miłość piękna, bohaterowie w porządku, fabuła wciągająca, ale czujesz, że coś nie gra, że coś tu jest nie po twojemu. Długo czytałam, nim w końcu zrozumiałam, czym jest to moje „niegranie” w „Listach z wyspy zwanej Niebem”. Autorka zaznajamia nas z uczuciem dwojga ludzi, których dzieli ocean i których miłość rozkwitła dzięki pisaniu listów, jeszcze nim stanęli przed…

Embe Maurycy, „Bajki z nutą grozy”

Trochę się tej książki bałam, choć bynajmniej nie z racji tytułu. Grozą napawał mnie raczej fakt, że ostatni raz z bajkami miałam styczność na zajęciach z literatury dziecięcej, gdzie odkryłam cudowną wręcz lekturę – „O chłopcu, który szukał domu”. Ale było to dobrych kilka lat temu. Powrót do tej tematyki w 27. roku życia mógł okazać się ponad moje siły. Ale nie okazał się… Pięć historii, niepołączonych ani fabułą, ani…

Sparks Nicholas, „Najdłuższa podróż”

Przymusowy nadmiar czasu wolnego wyzwala w człowieku nowe pokłady energii czytelniczej – 500 stron jednego dnia? Dlaczego nie. Padło na „Najdłuższą podróż” Nicholasa Sparksa… Zacznijmy od bohaterów. Luke’a biorę w pakiecie, nawet z tym jego czasowym brakiem rozsądku. Może to magia kapelusza i kowbojek, może tego, że stanął w obronie obcej sobie dziewczyny. Nie wiem, ale czymś kupił mnie doszczętnie i nie śmiem krytykować jego pomysłów, włącznie z tymi nie…

Gerrard Steven, McRae Donald, „Steven Gerrard. Serce pozostawione na Anfield. Autobiografia legendy Liverpoolu”

Kiedy dziewczyna pisze o piłce, często słyszy, że ma wracać do kuchni albo też jest proszona o przepis na nieprzypalone mleko. I w sumie nic w tym złego, nieraz komentarz przywoła nawet uśmiech na twarz. Ale czasem dziewczyna może ukochać piłkę bardziej niż niejeden facet. Może też wiedzieć coś więcej niż co to spalony. Zdarza się także, że po kilkunastu latach absencji przyprowadzi na stadion tatę, który potem nie opuści…

Julliand Anne-Dauphine, „Ślady małych stóp na piasku”

Zwabiona ponadprzeciętnej urody okładką oraz wdzięcznym tytułem długo polowałam na tę książkę. W końcu udało się, a z pomocą przyszedł mi dyskont książkowy Aros, gdzie znalazłam ją za nieco ponad 16 zł. Piękna to rzecz nabywać takie perełki w cenach bardziej niż przyzwoitych. Ale do rzeczy… Jako absolwentka oligofrenopedagogiki często sięgam po książki, które dotyczą różnego rodzaju dysfunkcji, zwłaszcza u dzieci, jednak moja polonistyczna natura buntuje się przed tak zwaną…

Montefiore Santa, „Jaskółka i koliber”

Uwielbiam tę książkę. Napsuła mi tyle nerwów, podważyła pewność, ze dobry ze mnie człowiek (oj, jakże złorzeczyłam niektórym bohaterom!), a jednak nie wyobrażam sobie, by zabrakło jej w zbiorach mojej przyszłej biblioteczki. Sama się temu dziwię, co kilkanaście stron obiecywałam sobie bowiem, że nie dam się zwieść własnej wyobraźni przy ocenie tej książki. A jednak – Rita i George, ten wyimginowany, tworzyli dla mnie parę idealną, a ja głupia cały…

Verba volant, scripta manent, czyli o twórczości brata mego

Rodzeństwo to taka dziwna relacja, w której przekleństwa przeplatają się ze słowami miłości, przy czym inwektywy nie pełnią tu funkcji przecinków – jesteś idiotą, matołem, kocham Cię, ty debilu, k…. Kto ma brata/siostrę, ten rozumie tę dziwaczną plątaninę uczuć. I temu właśnie debilowi jesteś w stanie wybaczyć wszystko, nawet jeśli zdarzyło ci się przemierzać tramwajami Nową Hutę nocą w jego poszukiwaniu (tak, pamiętam ci to!), wybaczasz mu, gdy już wiesz,…

Gaskell Elizabeth, „Panie z Cranford”

„Panie z Cranford” to dla mnie książka pod pewnymi względami…dziwna. Czytałam i czytałam, i wciąż nie mogłam znaleźć nic, co by mnie porwało. Na tych właśnie poszukiwaniach upłynęło mi ¾ lektury. Już zaczynałam wątpić, już pomyślałam, że albo ja nie jestem dość oczytana, by dostrzec walory kolejnego dzieła Elizabeth Gaskell, albo przypadek owej pani dowodzi, że każdemu gorszy moment w twórczości może się przytrafić. Ale nie. Bo przy końcu akcja…

Wharton Edith, „Ethan Frome”

Uparłam się na tę książkę. Tak mocno, tak intensywnie moje myśli zaprzątał fakt, że nie mogę jej przeczytać już teraz. Przecież nie bez powodu na nią trafiłam. Niby całkiem przypadkiem, na lubimyczytać, ale zbyt natrętnie dobijała się o moją uwagę. Przeczytawszy opis, wiedziałam, że muszę ją dostać, jak najszybciej. Tymczasem w pobliskich bibliotekach ani widu, ani słychu. Co więcej – szukałam po księgarniach, także internetowych. Nic. W końcu się udało…

Sparks Nicholas, „Bezpieczna przystań”

Uwaga! Następuje chwila szczerości o wielu minionych chwilach słabości. Konkrety? Wstyd się przyznać, ale „Bezpieczna przystań” jest pierwszą książką Nicholasa Sparksa, którą przeczytałam. Owszem, „Szkołę uczuć” oglądałam ponad 20 razy, za każdym razem płacząc tak samo. Do obejrzenia „Pamiętnika” zmusiłam nawet mojego G., chcąc pokazać mu, jak objawia się prawdziwe uczucie. Ale książki nie przeczytałam żadnej… Pora na kilka słów usprawiedliwienia. Nicholas Sparks jest autorem szalenie poczytnym, co wnioskuję po…