Orłowski Leszek, „Atletico Madryt. Cholo Simeone i jego żołnierze”

Siegając po książkę Leszka Orłowskiego, uśmiechałam się pod nosem i miałam ochotę powiedzieć: kibicowałam Atletico, zanim to było modne. No dobra, kibicowałam to może określenie przesadne, być może nawet bardzo, niemniej był czas, kiedy jako jeszcze dzieciak zapałałam „miłością” do Fernando Torresa i czytając jego historię, a konkretnie to, że dziadek, fan Atletico, zaszczepił we wnuku miłość do futbolu i klubu, liczyłam, że zostanie on tam na zawsze. Naiwne myślenie?…

Cowan Laura, „Co za historia”

Po zauroczeniu książką „Jak to powiedzieć?” z serii WIELKA KSIĘGA WIEDZY przyszła pora na kolejną część. Byłam ciekawa, czy „Co za historia” zrobi na mnie tak samo dobre wrażenie. W końcu jako humanistka z wykształcenia, zamiłowania i w sumie zawodu także musiałam ulec urokowi ilustrowanego słownika synonimów dla dzieci, natomiast z historią jestem już trochę na bakier, więc nic nie było w tym przypadku oczywiste. A jednak i tym razem…

Susso Eva, „Lalo gra na bębnie”

Ta książka to dla mnie przykład tego, że przynależność do grup promujących czytanie naprawdę ma sens. W tej, do której należę, ciągle chwalono serię książeczek dla najmłodszych Evy Susso. Sama wcześniej, choć niejednokrotnie przecież przeglądałam ofertę Wydawnictwa Zakamarki, jakoś nie zwróciłam uwagi na te tytuły. Zachęcona pochlebnymi opiniami innych mam postanowiłam przekonać się na własnej (i córy) skórze, z czym mamy do czynienia. I gdyby Zosia już mówiła, określiłaby książkę…

Sanderson Brandon, „Mroczny talent”

Nadszedł dzień, kiedy pora pożegnać się z serią Brandona Sandersona o sympatycznym Alcatrazie Smedrym i jego przygodach. Przez pięć tomów śledziłam jego losy, raz zaśmiewając się do łez, to znów grożąc palcem autorowi, który nie szczędził sobie pogrywania z czytelnikiem i przerywania akcji w najciekawszych momentach. To właśnie dzięki tej serii przekonałam się, że fantastyka, nawet ta w wydaniu dla młodszych pożeraczy słowa pisanego, nie gryzie. Ba! Potrafi dostarczyć mnóstwo…

Carotina: Szukaj i znajdź

To, że jestem wielką fanką gier planszowych, pisałam na łamach bloga już wielokrotnie. Niejeden raz wspominałam także o tym, że najlepsza zabawka to taka, która rośnie wraz z dzieckiem. W końcu zasadę stopniowania trudności można ze szkolnej ławki z powodzeniem przenieść na grunt zabawy. Wystarczy dobry pomysł i realizacja, któej efekt będzie atrakcyjny dla dziecka. Poznajcie „Szukaj i znajdź” z dobrze nam znanej i lubianej serii Carotina. „Szukaj i znajdź”…

Ciuchcia ze zwierzętami

Nie odkryję Ameryki, gdy powiem, że w przypadku dzieci, które jeszcze nie chodzą do szkoły, najlepszy sposób na naukę stanowi zabawa. To, że zamiast siedzieć w ławkach i wyczekiwać na dzwonek, oddają się wesołym harcom, nie oznacza, że się nie uczą. Nie bez powodu mawia się w końcu, że uczymy się przez całe życie, a dla dziecka młodszego najlepszą sytuację do nauki stanowi zabawa. Gry edukacyjne pełnią w tym procesie…

Drewniane Klocki Toytown

Klocki nie bez powodu znajdują się w każdym domu, w którym mieszka mały człowiek. To zabawka bardzo lubiana przez dzieci w każdym wieku, bez względu na płeć czy zainteresowania. Bo z klocków można tworzyć według własnego pomysłu, realizować to, co podsunie umysł, sprawdzać, eksperymentować, badać granice. Jedni wolą układać zgodnie z obrazkową instrukcją, dla innych puszczenie wodzy wyobraźni stanowi prawdziwą frajdę, a są i tacy, którzy od razu muszą sprawdzić,…

Walden Libby, „Dorastanie”

Przemijanie to jeden z najtrudniejszych tematów, jakie prędzej czy później przyjdzie nam poruszyć z dziećmi. To pojęcie bardzo szerokie i abstrakcyjne do granic możliwości, dlatego niejednokrotnie niezrozumiałe, obce, budzące strach przed nieznanym. Wiele osób nie lubi zmian, także my – dorośli. To, co znajome, jest bezpieczne, wiemy, czego można się po tym spodziewać. Tyle że stanie w miejscu po pierwsze jest nierozwojowe, a po drugie… niemożliwe, choćby się bardzo chciało.…

Minor Ewa i Marcin, „Tutaje”

Kto kiedykolwiek trzymał w rękach „Gwiazdkę z nieba” zilustrowaną przez Marcina Minora, ten bez wątpienia zrozumie moją ekscytację, gdy dowiedziałam się, że na rynku pojawi się kolejna książka namalowana jego ręką, tym razem z tekstem Ewy Minor. „Tutaje”, bo o nich mowa, fascynowały mnie od samego początku i z przyjemnością czytałam o postępach procesu wydawniczego tej publikacji. Książka opowiada o losach mysiej rodziny, która z powodu przedłużającej się ulewy musi…

Kisiel Marta, „Małe licho i tajemnica Niebożątka”

Czasem musi upłynąć trochę czasu od skończonej lektury, aby napisać recenzję, bo na świeżo powstałby jedynie zlepek ochów i achów, okraszony przeróżnej maści peanami na cześć autorki, która książkę stworzyła. Tak było z moim odbiorem „Małego Licha i tajemnicy Niebożątka” Marty Kisiel. Tę publikację odłożyłam na półkę dobre dwa tygodnie temu i dopiero dziś, gdy emocje opadły, jestem w stanie napisać coś sensownego. Poznajcie Bożka lub inaczej – Niebożątko, sympatycznego…