Kiedy w przypadku tej serii zaczyna się od „Roku w lesie” z przepięknymi ilustracjami Emilii Dziubak, to wydaje się, że trudno będzie czytelnika zaskoczyć, bo wszystko, co w książkach dla dzieci najlepsze, już mieliśmy przed oczami w tamtej części. Tymczasem Przemysław Liput zaskoczył, bo choć jest zupełnie inaczej niż u Dziubak, to też fajnie! Nawet bardzo!

Tym, co od razu rzuciło mi się w oczy, był fakt, że w „Roku w przedszkolu” odchodzimy od comiesięcznego przedstawiania rozmaitych wydarzeń na rzecz różnego rodzaju okazji obchodzonych przez przedszkolaki. Zabieg genialny, bo trudno byłoby pokazać, czym się różni w przedszkolu choćby luty od marca, za to ujęcie tego w ramy uroczystości, w jakich biorą udział dzieci to coś naprawdę super! Widzimy, jak zmieniają się pory roku, ale to dzieje się jakby w tle. Mamy za to pasowanie na przedszkolaka, imprezę halloweenową, ubieranie choinki, Dzień Babci i Dziadka i całą masę wydarzeń istotnych z punktu widzenia młodych ludzi.

Kolejna urzekająca cecha tej publikacji to dobór bohaterów. Nie jest słodko i cukierkowo, dzieci nie „chodzą jak w zegarku”, ale potrafią też dokazywać, niektóre dość mocno. I bardzo dobrze! Bo nie chodzi o to, żeby pokazać jakąś utopię, ale przedszkole takie, jakim jest. A jest tam i miejsce na dobrą zabawę, i na psoty też.

Przy pierwszym kontakcie z tą książką zaczęłam się zastanawiać, czy moje dziecię nie poczuje się przytłoczone tak ogromną ilością szczegółów. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Mimo że na śledzenie losów konkretnych bohaterów jeszcze u nas za wcześnie, to Zosia z powodzeniem odszukuje różne rzeczy lub sama coś pokazuje, bym to nazwała. Ta książka będzie rosła wraz z dzieckiem, a to chyba najlepsze, co nas może spotkać w przypadku literatury dzieciecej.

Odnośnie do ilustracji – „Rok w przedszkolu” jest naprawdę estetycznie wykonany i miły dla oka, ale uprzedzam – ilość szczegółów jest naprawdę ogromna! Pod względem dynamiki akcji zdecydowanie przewyższa pozostałe części, z którymi się do tej pory spotkałyśmy.

Sądzę, że w przyszłości ta książka pomoże nam z tematem adaptacji przedszkolnej, którą wiele dzieci mocno przeżywa. Moja „mamusina” córa zapewne będzie miała podobnie, więc wszystko, co pokazuje, że w przedszkolu może być fajnie, znajdzie u nas miejsce na półce.

„Rok w przedszkolu” to książka zdecydowanie warta polecenia, podobnie zresztą jak cała seria.

Książki dostarcza: