Czasem w książce nie potrzeba wielu słów, aby opowiedzieć przepiękną historię. Wystarczy parę zdań, bo tak naprawdę narratorem jest obraz. Spotykając na swojej drodze takie publikacje, odnoszę wrażenie, że to właśnie one wzuszają najbardziej, pobudzając wyobraźnię i wyrażając coś, czego niekiedy nie sposób wyrazić słowami, bo choćby słowa były najpiękniejsze, to wciąż za mało. Tak właśnie jest z moim odbiorem „Giselle”.

Historia przedstawiona na kartach tej książki jest krótka i dość oszczędna w słowach – ot, poznajemy piękną Giselle, zakochaną z wzajemnością w pewnym młodzieńcu, który nie jest tym, za kogo się podaje. A gdy za sprawą osób trzecich wszystko wychodzi na jaw i okazuje się, że książę jest obiecany innej, nasz bohaterka umiera ze smutku i tęskonty, stając się willidą – duchem panny, która umarła przed ślubem. Na co dzień willidy nie są raczej sympatycznymi stworzeniami, ale w przypadku Giselle miłość zwycięża – dziewczyna pod nową postacią postanawia uratować ukochanego przed zemstą swoich „sióstr”. Jeśli liczycie jednak na happy end w stylu „i żyli długo i szczęśliwie”, to cóż… przeliczycie się.

Już sama historia ma prawo wzruszyć do łez, ale kiedy dodamy do tego wykonanie książki, otrzymamy pozycję, od której trudno oderwać wzrok. W środku spotkamy bowiem prześlicznie wycięte strony, a nawet kartki półprzeźroczyste – a wszystko to wykonane z ogromną precyzją i dbałością o szczegóły. Efekt jest zjawiskowy, genialny wręcz! Po raz pierwszy spotkałam się z publiacją wydaną w taki sposób i jest to coś, czemu mówię zdecydowane tak!

Warto dodać, że tekst nie jest tutaj zupełnie wyeksponowany, on jest jedynie dodatkiem umieszczonym na górnym pasku, ma uzupełniać obraz, a nie zakłócać go. To, co najważniejsze, dzieje się na naszych oczach za sprawą ilustracji. I choć jestem miłośnikiem słowa pisanego, tak w tej książce nie zmieniłabym dosłownie nic.

„Giselle” (książkę kupicie tutaj) to publikacja skierowana raczej do starszych dzieci, które o książkę potrafią już zadbać. Bo też szkoda by było zniszczyć takie cudeńko. Przepiękna, przejmująca i zapadająca w pamięć na długo. Będzie prawdziwą ozdobą naszej domowej biblioteczki.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości księgarni gandalf.com.pl.