Układanki i tablice magnetyczne to zabawki, które fascynują dzieci bez względu na płeć czy wiek. Zaczyna się niewinnie – od magnesów na lodówce, a kończy na wieloelementowych układankach z mnóstwem kształtów, kolorów i możliwości. Właśnie jesteśmy z córą na tym etapie. Kiedy sprawdziła już, do czego przyczepiają się magnesy z lodówki (a do czego nie – tych prób było więcej), przyszła pora na naszą pierwszą układankę, z racji tego, że czasem przypominam sobie, że Zosia – mimo swojej charakterności – to jednak dziewczynka, jest to układanka modowa.

Teoretycznie „Układanka Magnetyczna Kreator Mody – Nita, Mya, Lisbeth” jest przeznaczona dla dzieci starszych, producent sugeruje, że od czterech lat wzwyż. Spróbowałyśmy jednak i my, a jako zapobiegliwa mama schowałam po prostu mniejsze elemety garderoby do pudełka, co by Zosi nie kusiło branie ich do buzi. I to był strzał w dziesiątkę, bo córa wciąż wydaje się być zafascynowana faktem, że to po prostu się przyczepia i nie odpada. Najpierw ponownie musiała sprawdzić to z wszystkimi innymi materiałami w pokoju, ale w końcu wróciła do swoich modelek i to je – z moją pomocą – ubierała.

W zestawie znajdziemy trzy modelki, każda o innym typie urody, co sprawia, że jest bardziej różnorodnie, a przez to ciekawiej. Figurki umieszczamy na plastikowych postawkach, dzięki czemu są stabilne. Warto także dodać, że są one słusznych rozmiarów, więc nawet taki maluch jak Zosia (szesnaście miesięcy) może się nimi pobawić. Na uwagę zdecydowanie zasługuje ilość kreacji, jakie możemy stworzyć oraz to, że wszystkie są inne. Mamy  tutaj sukienki, spodnie, żakiety, mnóstwo nakryć głowy, ale także mniej eleganckie, a bardziej sportowe dżinsy, czyli tak, jak osobiście wolę. Do tego sporo par butów i płaszcze, tak więc możemy stworzyć garderobę na każdą pogodę i okoliczność. Teoretycznie zestawy ubrań są przypisane do konkretnej modelki, ale my je wszystkie mieszamy, tak jest według mnie nawet ciekawiej.

Kolejną zaletę stanowi fakt, że ilość elementów wystarczy dla więcej niż jednego dziecka, spokojnie nawet dla trójki, w końcu modelki są trzy. Postanowiłyśmy zresztą ten fakt wykorzystać i Zosia podzieliła się swoim zestawem z siostrami ciotecznymi. W ten sposób cieszy on nie jedną, a trzy dziewczynki. Moją córę na razie fascynuje sam fakt ubierania, ale starsze dzieci mogą z tych elementów stworzyć prawdziwe modowe cuda – możliwości jest mnóstwo, ogranicza nas tylko wyobraźnia, a ta – jak wiadomo – u dzieci jest mocno rozwinięta.

Bardzo ciekawa propozycja dla dzieci przedszkolnych, szkolnych, ale także tych młodszych, na co moja córa jest przykładem. Może nie wykorzystujemy jeszcze w pełni potencjału tego zestawu, ale ta zabawa sprawia Zosi przyjemność, a o to przecież chodzi.

Zabawkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu AleMaluch.pl.

Zabawkę kupicie tutaj.