Jako że jestem mamą kilkunastomiesięcznego szkraba, staram się być raczej na bieżąco z nowinkami skierowanymi do najmłodszych. W naszym domu jest już kilka pozycji, które poza walorami estetycznymi w postaci miłej dla oka grafiki ćwiczą też małe paluszki i precyzję ruchów. Zosia bardzo lubi ten typ książeczek i byłam ciekawa, jak podejdzie do nowej w naszej biblioteczce serii.

A podeszła entuzjastycznie, przynosząc mi ją prawie codziennie do wspólnego czytania i zabawy. Bardzo dużą zaletą jest tematyka bliska aktualnie dziecku. Zosia pokazuje na Mikołaja w książce, a potem na wózek dla lali, który od niego niedawno dostała. Najbardziej podoba się jej chyba strona, gdzie z pudełka prezentowego wyskakuje piesek, bo czworonogi uwielbia. Fajne jest też to, że tam, gdzie jej paluszki nie radzą sobie jeszcze z przesuwaniem przy pomocy specjalnego otworu, tam zaczyna kombinować i przesuwa całą ilustrację. Cel zostaje osiągnięty, a zaradna córa bije sobie brawo, że się udało 🙂

Myślę, że jako zaletę można potraktować również fakt, że nie wszystkie strony posiadają tradycyjne, proste miejsce do przesuwania. Mamy tu na przykład zaprzęg Świętego Mikołaja, który aby przesunąć, należy wykonać ruch jak po półokręgu. Dzięki temu książka będzie odpowiednia nie tylko dla takich maluchów jak Zosia, ale też dzieci nieco starszych.

Obie z córą bardzo lubimy publikacje tego rodzaju, jako rodzic doceniam ich walory edukacyjne i myślę, że w naszej biblioteczce zawitają również inne książeczki z tej przyjaznej małym rączkom serii.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.