To, że jestem wielką fanką gier planszowych, pisałam na łamach bloga już wielokrotnie. Niejeden raz wspominałam także o tym, że najlepsza zabawka to taka, która rośnie wraz z dzieckiem. W końcu zasadę stopniowania trudności można ze szkolnej ławki z powodzeniem przenieść na grunt zabawy. Wystarczy dobry pomysł i realizacja, któej efekt będzie atrakcyjny dla dziecka. Poznajcie „Szukaj i znajdź” z dobrze nam znanej i lubianej serii Carotina.

„Szukaj i znajdź” zaskakuje już przy pierwszym kontakcie. Bo w zasadzie większość gier planszowych ma w miarę podobne rozmiary. Jakie było moje zdziwienie, gdy zamiast zunifikowanego rozmiaru kurier dostrczył do mnie planszową… cegłę! Rozmiar pudełka sugerował, że zawartość również będzie obiecująca. Czym prędzej zabrałyśmy się zatem z moim prywatnym paczkootwieraczem w postaci córy za zrywanie folii. Niby skoro książek nie powinno się oceniać po okładkach, to gier nie wypada po pudełku, ale w tym przypadku można. To, co zastałyśmy w środku, zdecydowanie wywołało u mnie efekt wow!

Ilość elementów naprawdę mnie zaskoczyła,przez chwilę zastanawiałam się nawet, czy ja – z moim nienawykłym do myślenia logicznego, humanistycznym umysłem – ogarnę taki rozmach planszówki! Po zagłębieniu się jednak w instrukcję (swoją drogą czytelną, jasną i przejrzystą, za co uwielbiam Carotinę) doszłam do wniosku, że taka ilość części jest potrzebna, by zabawę dziecku urozmaicać i stopniować trudność, gdy zajdzie taka potrzeba. Bo w „Szukaj i znajdź” można grać na wiele różnych sposóbów – w oparciu o kategorie, kolory, litery. Ta różnorodność nie tylko sprawia, że gra jest ciekawsza, ale także pozwala na poznanie i utrwalenie wiadomości z różnych dziedzin. Na szczególną uwagę zasługują karty z kategoriami. To zdjęcie dobrze obrazuje, z jak ogromną porcją wiedzy mamy do czynienia!

Gra „Szukaj i znajdź” posiada jeszcze jeden element, za którym dzieciaki wręcz przepadają. To elektroniczny stoper, który wprowadzi do rywalizacji element bardzo ważny i przydatny w późniejszych etapach nauki i życia w ogóle – działanie w oparciu o ograniczenia czasowe. Umieszczenie go na tarczy ze wskazówką do kręcenia dało przyjemny wizualnie efekt.

Gry z serii Carotina nie są dla nas nowością. Zdążyłam już przywyknąć do tego, że są naprawdę porządnie pomyślane i wykonane, ale gwoli sprawiedliwości – ta jak dotąd zrobiła na mnie największe wrażenie i trudno będzie ją przebić. Tu wszystko po prostu dopracowano w najdrobniejszych szczegółach i zadbano o to, by gra rosła wraz z dzieckiem. Absolutnie polecam!

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu alemaluch.pl.

Zabawka do kupienia tutaj.