Kto kiedykolwiek trzymał w rękach „Gwiazdkę z nieba” zilustrowaną przez Marcina Minora, ten bez wątpienia zrozumie moją ekscytację, gdy dowiedziałam się, że na rynku pojawi się kolejna książka namalowana jego ręką, tym razem z tekstem Ewy Minor. „Tutaje”, bo o nich mowa, fascynowały mnie od samego początku i z przyjemnością czytałam o postępach procesu wydawniczego tej publikacji.

Książka opowiada o losach mysiej rodziny, która z powodu przedłużającej się ulewy musi opuścić swój dom i udać się w nieznane, na poszukiwanie lepszego jutra i nowego miejsca do życia. Mimo wielu niewiadomych, strachu i uczuć z  gatunku tych niepożądanych myszki podejmują trud wędrówki. Los chce, że trafiają na mieszkanie, które akurat się zwalnia. Problem w tym, że… mieści się ono na drzewie. Sąsiedzka pomoc i determinacja bohaterów z pewnością zaowocują różnymi ciekawymi rozwiązaniami, a ich wizualna interpretacja Marcina Minora zachwyci nawet najbardziej wymagających wzrokowców.

Ale „Tutaje” to nie tylko opowieść o tym, że czasem trzeba zostawić za sobą przeszłość i zacząć wszystko od nowa – w nowym miejscu, wśród nowych ludzi. To również wspaniałe ujęcie tego, że różnimy się od siebie i właśnie w tej różnorodności tkwi sekret piękna świata. Każdy z nas ma jakiś talent, predyspozycje do czegoś, co czasem wymaga poświęceń, także ze strony najbliższych. Bo rolą rodziny jest wspierać, a nie ograniczać i podcinać skrzydła.

Cudowne przesłania w oprawie graficznej najlepszej z możliwych. Trudno byłoby przebić ilustracje Marcina Minora, który wraz z Rochem Urbaniakaiem oraz Emilią Dziubak stanowią moje prywatne podium pod względem ilustrowania książek skierowanych do dzieci. Kto sięgnie po „Tutaje”, z pewnością się nie rozczaruje!

Moja ocena: 10/10

Tytuł: Tutaje

Autor: Ewa i Marcin Minor

Wydawnictwo: Tadam