O Eli jako bohaterce książek dla dzieci słyszałam dużo dobrego, na długo zanim na rynku pojawiła się część o czworonogach, których jesteśmy z córą absolutnymi miłośniczkami. Choć moja Zosia ma dopiero czternaście miesięcy, to na kartach różnych publikacji wypatrzy każdego psiaka – nieważne, czy zajmuje pół ilustracji, czy merda ogonkiem gdzieś za krzakiem. Córa wie, że ten merdający ogon należy do psa i to na nim skupi swoją uwagę. Tak więc książki, których głównymi bohaterami są psy, królują u nas od jakiegoś czasu. Założyłam, że z Elą będzie podobnie. I było!

O ile Zosia średnio może jeszcze słucha tego, co czytam, tak pokazuje na każdego psiaka w książce i po swojemu naśladuje swoje ulubione hau-hau. Dla dzieci starszych sama historia również będzie ciekawa, bo też wiele dzieciaków marzy przecież o własnym czworonogu, a na przeszkodzie stoją… rodzice. Ela nie jest odosobnionym przypadkiem w tej kwestii. I gdy tak marzy o swoim psie, poznaje psy cudze, a każdy z nich ma jakąś wadę. Jeden się ślini, inny za mocno ciągnie smycz. Osobiście uważam, że to bardzo dobre ujęcie tematu – nie idealizuje się psów, ale pokazuje, że one także mają swoje zwyczaje, różne temperamenty, czasem uciążliwe, choć zazwyczaj i tak kochane. Wiedząc o tym, można uniknąć rozczarowania, gdy już rodzice ulegnom prośbom swoich pociech, że to przecież nie tak miało być.

Kolejna zaleta książki to pokazanie, jak bardzo psy mogą się od siebie różnić – zarówno wyglądem, jak też usposobieniem. Zupełnie jak… ludzie. Wszyscy różnimy się od siebie i to właśnie czyni świat wyjątkowym miejscem. To dobry wstęp do rozmów na ten temat, często niełatwy do zrozumienia dla małego człowieka.

Podoba mi się także samo wydanie – duży format z równie dużymi ilustracjami w dobrym guście, tekst ustępujący miejsca pod względem ilości właście obrazowi, który dla dzieci jest najciekawszą formą przekazu i gruba oprawa, dzięki której książka tak szybko nie ulegnie zniszczeniu. To nasze pierwsze, ale myślę, że nie ostatnie spotkanie z Elą i jej przygodami. Zapewne sięgniemy także po te bardziej przystające wiekiem do mojej córy.