Trzeba przyznać, że starosłowiańskie wierzenia to obecnie jeden z ulubionych motywów, po które sięgają pisarze. Trudno się temu dziwić, skoro ludzie, którzy poznali smak dawnych czasów w jednej książce, chcą więcej i więcej. Uczciwie wyznaję, że znajduję się wśród miłośników tej tematyki, a moją domową biblioteczkę zasila już kilka pozycji, w których mamy do czynienia ze słowiańskimi bogami. Co istotne – temat ten na warsztat biorą nie tylko autorzy książek dla dorosłych, ale także tych skierowanych do dzieci i młodzieży. I bardzo dobrze! Uczmy od małego, że obok mitologii greckiej i rzymskiej mamy swoją własną – słowiańską!

U Łukasza Radeckiego spotykamy się z dość popularnym motywem nagłego przeniesienia w czasie do przeszłości. Odległej przeszłości. Tym, co wyróżnia jego książkę pod tym względem, jest właśnie osadzenie akcji w realiach dawnej słowiańszczyzny. Dla młodzieży, w której upatruję główną grupę docelową czytelników, ta lektura może stać się naprawdę pasjonująca, w końcu słowiańskie wierzenia mają tak dużo do zaoferowania! Niektórzy zobaczą w niej fantasy w najlepszym wydaniu, bo to, w co (i w kogo) kiedyś wierzono, dzisiejszego nastolatka może przyprawić o zawrót głowy.

Ale do rzeczy. Trójka rodzeństwa na wycieczce, wskutek wypadku, przenosi się nagle jakieś półtora tysiąca lat wstecz. Każde z nich trafia w inne miejsce, gdzie młodych ludzi czekają przygody, o jakich nigdy nawet im się nie śniło. Pół biedy, że trzeba wytrzymać bez telefonu, internetu i innych dobrodziejstw technologii. O wiele wiekszym problemem okazuje się to, że właśnie ważą się losy słowiańskich ziem, które mogą utonąć w mroku za sprawą mrocznego Czarnoboga. Czy, a jeśli tak, to w jaki sposób współczesna młodzież może wpłynąć na losy ówczesnego świata? Przekonajcie się, sięgając po pierwszy tom magicznej opowieści Łukasza Radeckiego.

Książkę dobrze się czyta, jest napisana przystępnym językiem, mimo iż tematyka słowiańskiech bogów dla niektórych nastolatków będzie stanowić nowość. Dla mnie to właśnie ona stanowi największy atut książki. Doceniajmy, co nasze, rodzime. Czasem szukamy za daleko tego, co mamy tuż pod nosem. Na przykład niezwykłych mitów i podań. Warto mieć w swojej biblioteczce i… przeczytać wraz z dzieckiem 🙂