Nie tak dawno pisałam o tym, że nie wyobrażam sobie swojego życia bez planowania w kalendarzu, że dzięki temu jestem w stanie funkcjonować, a brak kalendarza wprowadziłby do mojej codzienności chaos takich rozmiarów, o jakich jest mowa w pierwszym zdaniu mitologii. Ale to nie jest też tak, że sam planer czy kalendarz wystarczą. Planowanie to umiejętność, którą nabywa się tak, jak wszystkie inne – metodą prób i błędów, ćwiczeń i różnymi innymi. Co z tego, że zapełnię swój kalendarz zapiskami, skoro nie będę później w stanie dotrzymać terminów? Skuteczne planowanie może wydawać się trudne, ale jest możliwe, dlaczego więc nie kształcić tej umiejętności już wcześniej, u młodego człowieka?

„Szkolnik Superdziewczyny” jest właśnie takim narzędziem, które pozwoli się młodej dziewczynce zorganizować. Poza kalendarzem w przejrzystej formie, z miejscem na notatki, znajdują się tam również inne ciekawe rzeczy. W końcu sam kalendarz byłby średnią frajdą dla dziecka. Co więc oferuje rzeczony „Szkolnik”? Na przykład biogramy znanych postaci, które w jakiś sposób są inspirujące dla młodych ludzi lub czymś przysłużyły się światu. Albo miejsce na zapiski dotyczące pomysłów na świąteczne prezenty (co i dla kogo?), organizacji imprez halloweenowych czy sylwestrowych, a to wszystko wspólnie z Emi, jedną z ulubienic kilku i kilkunastoletnich dziewczynek.

Tradycyjna czarno-biała kolorystka właściwa kalendarzom została w tym przypadku przełamana różem, co z pewnością znajdzie uznanie w oczach większości dziewcząt, choć ja osobiście nie przepadam za tym kolorem. Twarda oprawa sprawi z kolei, że trzymanie „Szkolnika” choćby w plecaku nie będzie skutkować jego zniszczeniem czy zagiętymi rogami.

To jedna z tych publikacji, które niepostrzeżenie pozwalają kształcić przydatne umiejętności, przy czym słowem kluczowym jest tu „niepostrzeżenie”, bo dzięki temu jest to dla młodego człowieka akceptowalne, nie kojarzy się z nauką. W końcu dziecko po prostu zapisuje swoje plany i zajęcia w „Szkolniku”, następnie odhacza, co udało się wykonać, analizuje, dlaczego czegoś się nie udało i następnym razem stara się zaplanować wszystko dokładniej. I gdzie tu nauka? Samo życie 🙂