Powiedzieć, że uwielbiam planować, to tak jakby wyznać pół prawdy. Bo rzeczywiście nie wyobrażam sobie swojej codzienności bez skrupulatnego jej zaplanowania, ale powód jest inny – po prostu ilość obowiązków zawodowych, domowych i hobbystycznych, które są moim udziałem, uniemożliwiłaby mi funkcjonowanie bez planu. Kalendarz to zatem coś, co zawsze znajduje się w mojej torebce, bez niego chyba nie potrafiłabym już funkcjonować.

Druga rzecz o mnie, która w tym przypadku ma znaczenie, to zamiłowanie do estetycznych zeszytów, okładek, notesów i kalendarzy właśnie. Nie znaczy to, że wszystko musi być w skórze, z grawerem i tym podobne (choć personalizowanymi gadżetami również nie pogardzę). Chodzi raczej o to przysłowiowe coś, co mnie urzeknie. W przypadku kalendarza, na który zdecydowałam się obecnie, były to cytaty znajdujące się w jego wnętrzu. Konkretnie chodzi o duże nagromadzenie Szekspira, którego osobiście bardzo cenię, czytając już od liceum, nie tylko w takim wymiarze, w jakim wymagała tego ode mnie podstawa programowa.

Bardzo dużym plusem jest przejrzysty układ kalendarza i jasna, ciepła kolorystyka z delikatnymi zdobieniami. W takim miejscu aż chce się planować! Nie bez znaczenia jest również twarda oprawa i format – bez problemu mieści się on w damskiej torebce, ale jednocześnie ma więcej przestrzeni do zapisania aniżeli wersje kieszonkowe.

Są ludzie, dla których nie jest istotne, jaki planer lub kalendarz przypada im w udziale, ważne, że jest. Ja do nich nie należę. Jeśli kupię taki, który nie spełni moich oczekiwań, za jakiś czas rozglądam się za nowym, mimo że jest połowa roku. Myślę, że w tym przypadku tak nie będzie.  Zielona Sowa trafiła w mój gust i sądzę, że zaprzyjaźnimy się na dłużej.