Trzeba przyznać, że ta książka trafiła na bardzo podatny grunt w postaci naszego domu. Bo o ile ja po prostu chętnie korzystam z dobrodziejstw natury w postaci ziół, tak mój ślubny z zapałem zbiera wszelkiego rodzaju ziółka i inne specyfiki zdrowotne, z rozróżnieniem na kwiat, owoc itp. Tak więc jesienią i zimą pogoda nam niestraszna, bo do każdej herbaty dodajemy choćby miód z mniszka czy sok z czarnego bzu. I może właśnie dlatego moja córa nie miała nigdy nawet kataru.

Jestem pewna, że gdy tylko Zosia trochę podrośnie, mąż będzie chciał jej tę wiedzę przekazać. Problemem może okazać się to, że o ile dobre to chłopisko i poczciwe, tak talentu pedagogicznego raczej nie posiada, w związku z czym wszelkie pomoce dydaktyczne są w naszym przypadku wskazane. I „Parzyziółko” może okazać się tym właśnie strzałem w dziesiątkę.

We wstępie Profesor Parzyziółko zaprasza nas do wspólnego odkrywania świata ziół i zawodu zielarza. A jest co odkrywać! W książce znajdziemy ciekawostki i najważniejsze informacje na temat rozmaitych ziół, podane językiem zrozumiałym dla młodszego czytelnika, co jest dla mnie osobiście bardzo istotne. Obok każdego opisu widnieje ilustracja – przyjemna dla oka, taka w stylu okładki tej publikacji, która to okładka zdecydowanie trafiła w mój gust.  Niektóre informacje mają charakter bardzo praktyczny – na przykład w naszym domu w sezonie letnim już nigdy nie zabraknie lawendy! Bo o ile znałam jej właściwości odstraszające mole, to nie miałam pojęcia, że działa też na moją zmorę – komary!

Gruba okładka, ciekawy format i bardzo efektowne wydanie. Ale w przypadku tej publikacji warstwa wizualna jest jedynie dodatkiem, pięknym, ale wciąż dodatkiem, bo najważniejsza jest jej wartość merytoryczna. Zdecydowanie godna polecenia!

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Parzyziółko

Autor: Dorota Wojciechowska-Danek

Wydawnictwo: TADAM